miłosny tekst

Podobne podstrony
 
Wyświetlono wiadomości wyszukane dla zapytania: miłosny tekst




Temat: Fan Club Baby Jagi
Oto opokowy - przepraszam epokowy tekst z forum Nasz Sulejówek Baby Jagi -
chyba napiszę doktorat, ale za chwilę...
Wysłany: Paź 19, 2004 12:51:22
Cytat
Oczywiście, pani Elu, że był to niewybredny i obrzydliwy atak ze strony Borysa.
Ja tego nie kwestionuję. Maciąg sam jednak otworzył tę puszkę Pandory. Czy
czuje się dotknięty,obrażony? Nie! Napisał, że "wisi mu to i powiewa". I co
robi dalej? Oddaje sprawę do prokuratora /jeśli to prawda/, doprowadza
do "wypikania" wszystkich wpisów Borysa, chociaż - JAK TWIERDZI- WISZĄ MU I
POWIEWAJĄ, zostawiając jednak własne i Obserwatorki 2230 , równie obrzydliwe
inwektywy. On z Borysem bardzo chętnie dyskutował, choćiaż z opóżnieniem, a nie
komentował jego obrażliwych wypowiedzi. Borys już się nie odzywa, a Maciąg
dalej go prowokuje i na naszym Forum ,i na Forum Wyborczej. Czy ktoś, kto tak
postępuje ma moralne prawo , by szukać pomocy w prokuraturze? Czego szuka:
pomocy czy zemsty? I Pani, pani Elu twierdzi, nadal, że -cytuję- ludzi nie
rozjusza FORMA tylko TREŚĆjego wypowiedzi,niestety zazwyczaj zgodna z prawdą
obiektywną" i dalej "Borys zamieścił tylko stek wyzwisk pozbawionych treści. "
No to skoro grzebiemy już w tym szambie, to pogrzebmy jeszcze trochę i pokażmy
na paru przykładach te formy i treści obiektywne w wypowiedziach pana Maciąga.
Wybrałam te łagodniejsze: 1. Ponieważ debilu przesadziłeś, zajmie się tobą ,
śmieciu, prokurator. 2. Dla ciebie, gnojku, nie jestem Krzysiek, tylko pan
Krzysiek, parchu. 3. I jeżeli Borysek nie jest spedalony, to przy kładnie go
tam wycwelują. Wystarczy. Rynsztoku w Echu Sulejówka nigdy nie było, pani Elu,
co sugeruje Pani czytelnikom Forum, pisząc, że taki styl ataku ad personam nie
jest pani obcy i był on w pewnej gazetce. Z pewnością nie w Echu. Powróce teraz
do nieszczęsnego wątku likwidacji poradni dziecięcej przy Kombatantów. Nadal
uważam, że ta decyzja była błędna.Nie mam jednak, po tylu latach, możliwości
sprawdzenia, czy uczyniono wszystko, by do tego nie doszło., poprzez np.
przeniesienie pogotowia do Miłosny, gdzie w końcu i tak się znalazło. Dlatego
przyjmuję, że Pani faktycznie nie miała argumentów, by wojować z sanepidem i
Panią przepraszam za swoje, być może niefortunne, wypowiedzi. Co się
tyczy "sekowania wszystkiego i wszystkich", to taki skrót myślowy funkcjonował
nader często w kręgach władzy. Ówczesna opozycja miała chyba odmienne zdanie. A
przy tym ratusz miał swoją tubę propagandową "Sulejówek", wydawaną za pieniądze
podatników i za czasów burmistrza Malesińskiego nieżle sobie z Echem wojował.
Nikt jednak nie przekraczał pewnej dopuszczalnej granicy, a przy tym my nie
płodziliśmy pochwał pod swoim adresem i publikowaliśmy krytyczne listy. M.
Rutkowska
OBSERWATORZE, śpisz już? Może razem dociągniemy przynajmkniej do "600".
Stachanowcy wyrabiali po 1000% procent normy...





Temat: Perła, zostaw mnie pan w spokoju prosze
Gość portalu: borsuk napisał(a):

> >Borsuk, widzę, że prędzej diabła można spodziewać się niż odpowiedzi Twojej
> .
> >Nie ma obowiązku takiego. Skoro tak, to samotnie podsumuję to, a szkoda, bo
>
> >chyba jako jedyny empatię czujesz. I rację przyznać potrafisz.
>
> Widze, ze niecierpliwie czekales na moja odpowiedz. Nie moglenm wczesniej.
Duzo
>
> roboty mam, jezdze po kraju.
> Piszesz, ze racje przyznac potrafie.
> Potrafie racje przyznac jak ja masz. I do bledu sie przyznac potrafie, jak go
> zrobie.
> I to nas wlasnie Perla rozni. I dlatego nie pisz do mnie jak do przyjaciela.
> I wlasnie sie do bledu przyznaje. Myslalem zes bystrzejszy, no i, ze uczciwy.
> Upajasz sie tym ze Hiacynt pacynka sie stal, ale sam sie przy lady_hawk
> trzymasz. Bo Miriam tak kaze.
> Nie zrobles ani jednego kroku w moim kierunku, choc ja pare krokow w Twoim
> kierunku zrobilem.
> Zapierasz sie i krecisz. Nie wiem czy tchorz jestes, czy zwyczajny kretacz.
> Ale cos z tego jest.
> Nie spodziewaj sie po mnie ani empatii, ani sympatii, ani zwyczajnej apatii
po
> Twoim ostatnim poscie do Carminy.
> Nie mam juz dla Ciebie nic oprocz pogardy pomieszanej z litoscia.
>
>
> > Nasza grupa świetnie się ma. Wyszliśmy bez szwanku z wojny
> >tej. I choć pomyje wylewano tu, na Miriam szczególnie, to czysta jak kryszt
> ał
> >jest. Mnie (przy pomocy innych osób) udało się zdemaskować kłamców i
> >manipulatorów.
>
> Kogos Ty durniu zdemaskowal? Niezrozumienie tekstu pisanego to jeszcze nie
> zdemaskowanie - to tylko glupota.
>
> Sceptyk pisal, nie bez racji, ze nie ma obowiazku, biegac po watkach i
> sprawdzac czy Hiacynt kogos nie cytuje.
> Ale jezeli tete juz wskazala na wlasciwy trop, to albo kurewstwo, albo
glupota
> (mozezsz sobie wybrac) nakazuja sie dalej upierac przy oszczerstwach.
>
> No i kto tu wyszedl czysty?
> Miriam, ktora swoj przyjaciolke w panice kapuje, ze nad rzekoma kaleka z
> rozkosza znecla sie.
> Miriam, ktora potem tego moralnego potwora holubi, bo w gruncie rzeczy
znecanie
>
> sie nad kalekami to nic zlego, jezeli tylko to robi lady_hawk.
> Miriam, ktora do pacynki bertoldi milosne slowka kieruje, a Ciebie
nielojalnie
> osmiesza.
> Kto pisal, ze Miriam taka dobra i wrazliwa, a w pare minut potem Miriam
blotem
> bryzga.
> Ty nie widzisz tego, ze Ty placisz rachunek za zabawe tych dwoch panienek.
> Ae to Twoja sprawa. Twoj rachunek.
> Trzymaj sie tych czysdtych istot, az do zatracenia
> Tylko sie uczciwach ludzi nie czepiaj. Wyrownaj najpierw sam wlasne dlugi.
>
> >Nic wielkiego nie można zarzucić nam. To, że czasami pomyliliśmy się, czy
> >kpiliśmy, to normalne, czyli ludzkie jest.
>
> Pomyliliscie sie? naprawde? przyznajesz? Teraz kiedy juz nie masz wyjscia.
> A tyle Ci dawalem okazji i Twojej ukochanej juz przedtem.
> Teraz juz po prostu nie mozesz dluzesz przeczyc.
> Ale teraz to juz wszystko jedno, czyscioszku.
>
> Kretcz jestes, tchorz i podejrzewam, ze glupek tez, bo nie rozumiesz co
ludzie
> do Ciebie pisza.
>
> Mozesz sobie na ten post odpisywac, albo nie, ja sie juz z Toba, ani z zadna
z
> Twoich szefowych w dyskusje wdawac nie bede.
>
> Zal mi troche, ale nie Ciebie. Siebie, ze tak dlugo sie za nos wodzic dawalem.
>
>
Widzę, że frustracja pana borsuka osiagnęła szczyty. Smutny pan, co został sam,
biedny, taki ukulturalniony, taki moralny, taki wyważony; takie dobre
samopoczucie to oficerowie wrogich nam armii także zdali się miewac. Widzisz,
tobie się pewnie w głowie zmieścić nie chce, że ja niczego, nic i nikomu nigdy
w życiu nie kazałam. Nie ma takiej potrzeby. Ja się "wykłócać" o coś - nie
muszę.
Jak ty jesteś taki uczciwy, jak piszesz, to ja chiński mandaryn jestem. Chyba
po kilku głębszych i po cygarze Fidela tak cie zamroczyło na własny temat.
Ta "twoja" nawet nie pisnęla, nie zająknęła się twoim nickiem,biedny Bors, "tak
bardzo się starałem a ty teraz nie chcesz mnie" - takiś rozżalony, idź za nią,
razem z tyu, on już zaczął, jak sam pisze, szczekać, ty się dołącz, będziecie
razem w duo wyli, może wam co rzuci, żebyście przestali.Ale uważajcie chłopcy,
żebyście trepem nie oberwali za mocno, bo borsukowi już niewiele trzeba a tyu
chyba "pierwszą pomoc" raczej zna, ale do "pięknych pań".

Pisz, co chcesz, albo i nie pisz, jak chcesz, wszystko jedno






Temat: Perła, zostaw mnie pan w spokoju prosze
Przyznaje sie do bledu, Perla
>Borsuk, widzę, że prędzej diabła można spodziewać się niż odpowiedzi Twojej.
>Nie ma obowiązku takiego. Skoro tak, to samotnie podsumuję to, a szkoda, bo
>chyba jako jedyny empatię czujesz. I rację przyznać potrafisz.

Widze, ze niecierpliwie czekales na moja odpowiedz. Nie moglenm wczesniej. Duzo
roboty mam, jezdze po kraju.
Piszesz, ze racje przyznac potrafie.
Potrafie racje przyznac jak ja masz. I do bledu sie przyznac potrafie, jak go
zrobie.
I to nas wlasnie Perla rozni. I dlatego nie pisz do mnie jak do przyjaciela.
I wlasnie sie do bledu przyznaje. Myslalem zes bystrzejszy, no i, ze uczciwy.
Upajasz sie tym ze Hiacynt pacynka sie stal, ale sam sie przy lady_hawk
trzymasz. Bo Miriam tak kaze.
Nie zrobles ani jednego kroku w moim kierunku, choc ja pare krokow w Twoim
kierunku zrobilem.
Zapierasz sie i krecisz. Nie wiem czy tchorz jestes, czy zwyczajny kretacz.
Ale cos z tego jest.
Nie spodziewaj sie po mnie ani empatii, ani sympatii, ani zwyczajnej apatii po
Twoim ostatnim poscie do Carminy.
Nie mam juz dla Ciebie nic oprocz pogardy pomieszanej z litoscia.

> Nasza grupa świetnie się ma. Wyszliśmy bez szwanku z wojny
>tej. I choć pomyje wylewano tu, na Miriam szczególnie, to czysta jak kryształ
>jest. Mnie (przy pomocy innych osób) udało się zdemaskować kłamców i
>manipulatorów.

Kogos Ty durniu zdemaskowal? Niezrozumienie tekstu pisanego to jeszcze nie
zdemaskowanie - to tylko glupota.

Sceptyk pisal, nie bez racji, ze nie ma obowiazku, biegac po watkach i
sprawdzac czy Hiacynt kogos nie cytuje.
Ale jezeli tete juz wskazala na wlasciwy trop, to albo kurewstwo, albo glupota
(mozezsz sobie wybrac) nakazuja sie dalej upierac przy oszczerstwach.

No i kto tu wyszedl czysty?
Miriam, ktora swoj przyjaciolke w panice kapuje, ze nad rzekoma kaleka z
rozkosza znecla sie.
Miriam, ktora potem tego moralnego potwora holubi, bo w gruncie rzeczy znecanie
sie nad kalekami to nic zlego, jezeli tylko to robi lady_hawk.
Miriam, ktora do pacynki bertoldi milosne slowka kieruje, a Ciebie nielojalnie
osmiesza.
Kto pisal, ze Miriam taka dobra i wrazliwa, a w pare minut potem Miriam blotem
bryzga.
Ty nie widzisz tego, ze Ty placisz rachunek za zabawe tych dwoch panienek.
Ae to Twoja sprawa. Twoj rachunek.
Trzymaj sie tych czysdtych istot, az do zatracenia
Tylko sie uczciwach ludzi nie czepiaj. Wyrownaj najpierw sam wlasne dlugi.

>Nic wielkiego nie można zarzucić nam. To, że czasami pomyliliśmy się, czy
>kpiliśmy, to normalne, czyli ludzkie jest.

Pomyliliscie sie? naprawde? przyznajesz? Teraz kiedy juz nie masz wyjscia.
A tyle Ci dawalem okazji i Twojej ukochanej juz przedtem.
Teraz juz po prostu nie mozesz dluzesz przeczyc.
Ale teraz to juz wszystko jedno, czyscioszku.

Kretcz jestes, tchorz i podejrzewam, ze glupek tez, bo nie rozumiesz co ludzie
do Ciebie pisza.

Mozesz sobie na ten post odpisywac, albo nie, ja sie juz z Toba, ani z zadna z
Twoich szefowych w dyskusje wdawac nie bede.

Zal mi troche, ale nie Ciebie. Siebie, ze tak dlugo sie za nos wodzic dawalem.




Temat: Prezentacje maturalne
Prezentacje maturalne

Prace napisane przez nauczyciela komisyjnego:

1)„Obrzędy i obyczaje polskie utrwalone w literaturze”.
Przedstaw temat na wybranych lekturach.
2)„Koniec i początek” – biblijna i literacka wizja stworzenia i zagłady
świata. Omów problem analizując wybrane teksty.
3)Analizując wybrane utwory, przedstaw różne ujęcia motywu wkraczania w
dorosłość bohaterów literackich.
4)„Metamorfoza bohatera i jej sens w literaturze”. Przedstaw zagadnienie
odwołując się do wybranych dzieł literackich. (dwie pracy z różnymi utworami)
5)Samotność w literaturze rożnych epok.
6)„Kolumbowie” o swojej generacji na podstawie poezji.
7) Polacy. Ich wady narodowe i zalety. Przedstaw opinie pisarzy różnych epok.
8)Wielcy twórcy wielbicielami małej ojczyzny. Omów na przykładzie wybranego
pisarza
(A. Mickiewicz)
9)Relacja między ojcem a synem w wybranych utworach literackich. Omów problem.
10)Przedstaw opisy śmierci zawarte w utworach literackich różnych epok i
wyjaśnić jakie pełnia w nich funkcję.
11)Tragedia holocaustu jako temat literacki.
12)Przedstaw i porównaj sposoby prezentowania w powieściach XIX i XX wieku
motywu trójkąta miłosnego.
13)Motyw buntu w literaturze.
14)Fascynacje urokami wiejskiego życia w literaturze. Przedstaw na wybranych
przykładach.
15) Zaprezentuj przykłady portretów kochanków zgodnie z konwencją epoki.
16)”Widma, duchy, zjawy...przedstaw funkcje jakie pełnią w wybranych utworach.
17)Wizerunki Matki Boskiej w literaturze i sztuce. (zdjęcia)
18)Przeanalizuj różne funkcje pejzażu w literaturze i malarstwie. (zdjęcia
obrazów)
19) Samotność - osobisty wybór czy konieczność.
20)Miłość budująca i niszcząca ludzkie życie. Omów na wybranych przykładach z
literatury.
21) Idealiści i marzyciele w literaturze polskiej. Scharakteryzuj sposoby
kreowania takich bohaterów w wybranych utworach różnych epok.
22) Dawniejsze i współczesne wzorce rodziny. Scharakteryzuj sposoby ich
zobrazowania w
literaturze polskiej i obcej na podstawie wybranych utworów
literackich.
23)Czy upadek oznacza porażkę. zaprezentuj bohaterów, których losy zawierają
odpowiedz
na to pytanie.(zdjęcia)
24)Stanisław Wyspiański -artysta wszechstronny. Omów zagadnienie na wybranych
dziełach
literackich i plastycznych tego artysty. (zdjęcia)
25) Obraz przeżyć wewnętrznych poety – romantyka. Zaprezentuj problem w
oparciu o wybrane utwory. (zdjęcia)
26) Opisy przyrody w literaturze.
27) „Poeci przeklęci” literatury polskiej. Scharakteryzuj ich twórczość
analizując wybrane utwory A. Bursy i E. Stachury. (zdjęcia)
28) Wieś i jej mieszkańcy w literaturze polskiej. Przedstaw na wybranych
przykładach.
29) Rodzice i dzieci w utworach literackich różnych epok.
30) Dziecko jako bohater literacki.
31) Literatura w służbie ideologii. Ukaż zjawisko na przykładzie wybranych
autorów.
32) Bohater tragiczny w literaturze antycznej, romantycznej i współczesnej.
33) Postać kochanka w literaturze.

34) Jaki jest współczesny ideał kobiecej urody? Porównaj go z wizerunkiem
kobiet
w malarstwie i literaturze wybranych epok.
35) Portret rodziny w literaturze polskiej – poważnie i humorystycznie.

Wszystkie posiadają plan i bibliografie.

Praca może ulec przeróbce przez nauczyciela.
Cena konkurencyjna!
Możliwość napisana pracy na dowolnie wybrany temat i lektury.
Posiadam kontakt z osobami, które korzystały z jego usług w tamtym roku jak
już i w tym!
Więcej mail: hispidka@interia.pl lub hispidka102@wp.pl
KAZDE WOJEWODZTWO!!!!




Temat: Częściowo zreanimowana:))
Częściowo zreanimowana:))
Witam wszystkich!!
Sprawdziłam wypociny maturzystów, nie zamieniłam się w robota z czerwonym
długopisem w łapce (a może szkoda?), obecnie zaś męczę dzieci na ustnym.
Dzień dzisiejszy to chwilowy oddech od tego wątpliwie przyjemnego zajęcia )
Obiecałam swego czasu koleżance siwapp ciąg dalszy wypocin moich dzieci -
niniejszym spełniam jej życzenie Mam nadzieję, że nie tylko ona, ale wy
wszyscy mocno się uśmiejecie )
Jednocześnie ogłaszam konkurs pt. "Co autor miał na myśli pisząc te słowa"
Jeśli znajdzie się ktoś, kto objasni mi sens wypowiedzi nr 1,2,7,16,24 i 28
to go chyba ozłocę )
Odmeldowuję się chwilowo (tak gdzieś do końca maja), gdyż niestety nadal
muszę pytać... ((

1.Zakochana osoba chce być najważniejszą osobą dla ukochanej, chce być jakby
jedynym punktem na który się zwraca uwagę i przez to jest zazdrosna o
wszystko, co może być w jakikolwiek sposób punktem obserwacyjnym.
2.Miłość, nienawiść, zazdrość czy gniew bardzo często cechują bohaterów,
ponieważ są to naturalne cechy każdego z nas, które pojawiają się w naszym
życiu codziennie jako nasz codzienny partner.
3.Jego dusza kiedy zaczął dorastać była przepełniona nienawiścią, gniewem do
wroga.
4.Następną postacią, która posiada cechy jest to Hamlet.
5.Każdy z wymienionych bohaterów powiązany jest ze sobą miłością.
6.Piękne uczucie bardzo często może przejawić się ciężką „chorobą” jaką jest
nienawiść, zazdrość czy gniew, ale wszystkie te cechy spowodowane są chęcią
czynienia dobra dla drugiej osoby.
7.Rozpacz miłości przeżywa często mężczyzna, kobieta jest przedmiotem
uczucia, często mocno idealizowanym, ale nikt nie pyta jej o zdanie, nie
walczy o jej wzajemność, nie liczy się z jej uczuciami.
8.Hrabia Henryk po ślubie z Marią zaraz poczuł się znudzony i zaczął uciekać
od żony i obowiązków, goniąc za poezją, kochanką miłości.
9.Wiersze Tetmajera przepełnione są erotyzmem a także ironią i niechęcią
wobec moralności.
10.Autor bierze uczucia i podporządkowuje je konwencji literackiej.
11.Trubadurzy tworząc doktrynę miłości dowolnej opiewali nią kraje.
12.Zazdrość występująca u zwierząt prowadzi nawet do śmierci. Jest to głupie
uczucie, ponieważ przez zazdrość można stracić naprawdę bliską i kochaną
osobę.
13.Giaur zakochał się w Leili wraz z wzajemnością.
14.Wątek miłosny występuję pomiędzy Zenonem Ziembiewiczem panem domu, w
którym pracowała Justyna.
15.Uczucie miłości jest czymś pięknym, co towarzyszy każdemu człowiekowi i
nie tylko.
16.Każda miłość ma wzloty i upadki, a gdy mamy wzlot i tak już zostaje, to
jesteśmy naprawdę szczęśliwi.
17.Bohaterów romantycznych było wielu, niestety tylko nielicznym udało się
przetrwać piękną miłość.
18.Werter chciał popełnić samobójstwo, ale na szczęście jego plany
przedłużyły się.
19.Niestety Goriot z dnia na dzień staje się coraz słabszy i chudszy. Nie
posiada już nic oprócz miłości.
20.Izabela traktuje Wokulskiego z niższością.
21.Miłość idzie w parze z pracą, razem odgrywają znaczącą rolę.
22. Justyna w przypływie nienawiści i miłości zarazem do Zenona popada w
obłęd.
23.Jeśli człowiek nie miłuje, to jest wyprany z uczuć.
24.Co do namiętności jest jeszcze wiele przykładów, ale znanym dla każdego
Polaka jest niefortunna umiejętność lokowania uczuć i panowania nad erotyzmem.
25.Pięknym symbolem miłości i namiętności jest zakończenie Tristana i Izoldy.
26.Bohaterowi tekstów minionych epok często poddawali się wielkim uczuciom, w
wyniku czego dalsze pokolenia mogły śledzić ich losy.
27.Dla Tomasza były dwa szczęścia na świecie – Joanna i spokój moralny.
28.Tylko czy warto poświęcać się całą duszą pogonią za szczęściem uosobnionym
w jeszcze bardziej abstrakcyjnej miłości?
29.Po konfrontacji marzeń z rzeczywistością odnajduje się w nim przemiana
duchowa.
30.Hassan dowiedziawszy się o zdradzie pochował Leilę w falach.
31.W wieży zamknięty był ze swoją siostrą, która umarła na tę chorobę.
32.Getto pochłonęło wielu ludzi w straszliwym bólu i cierpieniu.
33.W końcowym rezultacie bohater ma być rozstrzelany w kamieniołomach.
34.Zenon przez swoją nierozwagę rani Justynę, gdyż nalega by usunęła ciążę
ich dziecka.
35.Moim zdaniem to bardzo pozytywna postać, która aż się prosi, żeby mówić do
niej „wuju”.




Temat: Nowe ciekawe filmy....
Tekst z dzisiejszej gazety. Pozdr.Widmo
Jacek Szczerba 08-02-2005, ostatnia aktualizacja 08-02-2005 18:07

Od piątku w kinach "Bardzo długie zaręczyny" Jean-Pierre'a Jeuneta. To nie jest
film przełomowy dla kina francuskiego, ale z pewnością zrobiony ręką wirtuoza

Jeśliby wziąć pod uwagę to, co Jeunet (ur. 1953) dotąd nakręcił, "Bardzo długie
zaręczyny" lokują się gdzieś między "Delicatessen" (współreżyserem był Marc
Caro) i "Amelią".

Jest rok 1919. I wojna światowa skończyła się rok temu, ale niejaka Mathilde
(Audrey Tautou) wciąż wierzy, że jej narzeczony - Manech (Gaspard Ulliel) - nie
zginął, choć w 1917 r. dostała oficjalną wiadomość o jego śmierci.

Manech był jednym z pięciu żołnierzy, których sąd wojskowy skazał za
samookaleczenie (strzelili sobie w dłoń lub pozwolili trafić się w nią wrogowi),
którym chcieli wymusić odesłanie ich z frontu. Za karę porzucono ich na pasie
ziemi niczyjej między okopami zajmowanymi przez Francuzów i Niemców (była to
przecież wojna głównie pozycyjna).

Jeśli film, do tego z dużą domieszką romantyzmu, jest o tym, że ktoś kogoś
szuka, to raczej go znajdzie. I to właśnie szukanie, a nie znajdowanie, jest w
"Bardzo długich zaręczynach" na podstawie książki Sébastiena Japrisota
najważniejsze - przez swą złożoność, wielotorowość.

Mathilde tropi świadków wydarzeń w okopach z roku 1917. Każdy z nich przedstawia
własną wersję. Przy okazji wychodzą na jaw inne wstrząsające historie. Ta
wojenna i powojenna układanka jest tu wyjątkowo misterna. Kino kocha zresztą
motyw śledztwa, dochodzenia do prawdy - czyż nie bazuje na nim i "Obywatel
Kane", i "Człowiek z marmuru"?

Żadna głęboka myśl jednak z tego szukania w "Bardzo długich zaręczynach" nie
wynika. Tyle że Jeunet nie upiera się, że jest inaczej.

No bo o czym jest ten film? O tym, że miłość pokona każdą przeszkodę? Że życie,
choć często okrutne, ma w sobie coś z bajki? Że intuicja i głos serca znaczą
więcej niż tzw. prawda potwierdzona dokumentem? Tak jak w okopach ważny jest
kabel telefoniczny dający łączność z dowództwem (ciągle słychać krzyki: "Uwaga
na kabel!"), tak Mathilde łączy chyba z Manechem jakiś "kabel duchowy".

Ale czy to wszystko są przemyślenia ważne dla widza? Chyba nie. On ma się tu
delektować czymś innym. Choćby obrazem dawnego Paryża wyczarowanym za pomocą
komputera - widzimy tu np. dawne Hale, o których Jeunet (w Paryżu dopiero od
1974 r.) zawsze marzył. Kadry z "Bardzo długich zaręczyn" mają skądinąd barwę
sepii, niczym stare fotografie. Choćby starannością, z jaką Jeunet pilnuje
drobiazgów - proszę zwrócić uwagę na różne wariacje przybycia listonosza
przywożącego Mathilde kolejne listy (te sceny to hołd dla Jacques'a Tati,
listonosza z komedii "Dzień świąteczny").

Choćby śliczną sceną miłosną, która przypomniała mi piosenkę TSA "Trzy zapałki"
według wiersza Jacques'a Préverta (w wersji Gałczyńskiego).

Choćby paradą niezwykłych typów: należy do nich prywatny detektyw Germain Pire
(Ticky Holgado), sympatyczny karłowaty fanfaron i geniusz aprowizacji Célestin
Poux (Albert Dupontel), który wymyślał nieistniejące jednostki, ożywiał
nieboszczyków, byleby tylko zdobyć dla swoich więcej racji żywnościowych.

No i jest jeszcze jedna rzecz, która świadczy o klasie Jeuneta. Oglądając film,
myślimy z przerażeniem: ależ nieznośnie słodki i przeciągnięty będzie finał, gdy
Mathilde i Manech wreszcie się odnajdą.

I co okazuje się po ponad dwóch godzinach projekcji?

"Bardzo długie zaręczyny" (Un long dimanche de fiancailles), reż. Jean-Pierre
Jeunet, Francja-USA 2004




Temat: LESZEK BALCEROWICZ MINISTREM FINANSÓW
Jeszcze troche krytyki.
Zauwazmy jeszcze kto to mowi.

Mowi to czlowiek, ktory przez wiele lat
swietnie funkcjonowal w systemie komunistycznym,
publikujac prace z ekonomii, co prawda marne, ale
za to o gospodarce ZSRR. Pewnie krytyczne?

Mowi to czlowiek, ktorego wplyw na polska
gospodarke w ciagu ostatnich 15 lat byl
wyzszy niz czyjkolwiek.

Mowi to czlowiek, ktorego recepty (identyczne z
dzisiejszymi) byly konsewkentnie wdrazane,
a ktory zwala cala odpowiedzialnosc za obecny
ZLY stan na INNYCH.

Mowi to czlowiek, ktory doprowadzil do upadku jedyna,
w miare przyzwoita, polska partie polityczna.

Mowi to czlowiek, ktory w obliczu nadchodzacego
kryzysu uciekl z rzadu na fotel, na ktorym nie
musi sie obawiac zadnej kontroli, moze za to
do woli udzielac dobre rady.

Mowi to czlowiek, ktory przehandlowal
ksiezycowy budzet roku 2001 w zamian za
ten fotel.

W moim odczuciu, ten wywiad ma znikoma wartosc
jako tekst ekonomiczny. To, co jest w nim wartosciowe -
ostrzezenie przed rosnacym zadluzeniem - jest powszechnie
znane. Cala reszta, niestety, jest raczej pomnikiem
dogmatyzmu. Wszystko sie Panu Prezesowi wydaje tak
latwe i proste, ze az dziw, ze bedac w tylu rzadach,
tak niewiele zrobil.

Spojrzmy np. na informacje o wzroscie realnych wydatkow
budzetu w roku 2002. Gdzie jest analiza wplywu wskaznika
inflacji, nizszej o 4 punkty procentowe od celu
inflacyjnego
w 2002 roku na realane wydatki budzetu???
A jaki jest zwiazek pomiedzy reforma emerytalna
rzadu Buzka-Balcerowicza a poziomem deficytu
budzetowego?

Spojrzmy na to, co mowi o roku 1989.
Polska odzyskala wtedy (ponoc) wiarygodnosc
dzieki reformom RZADU MAZOWIECKIEGO.
A mnie sie zdawalo, ze to bezprecedensowy
sukces Solidarnosci poskutkowal umorzeniem
dlugow. A tu sie okazuje, ze to tez zasluga
Balcerowicza (pochwalmy jednak skromnosc,
ktora kaze mu wymieniac Mazowieckiego).

Spojrzmy na to, jak milosnie mowi o dobrych,
zachodnich bankach. Jesli te banki sa dobre,
to jak wygladaja zle? Mam na mysli marze, jakosc obslugi,
ilosc "zlych kredytow", kontakty z rodzimymi firmami.
Gdzie jest analiza wplywu polityki NBP i RPP na
poziom rentownosci tych dobrych bankow?

Gdzie sa pytania od Pani Dziennikarki o jakosc
polityki monetarnej, notoryczne mijanie sie z
celem inflacyjnym? Gdzie sa pytania od Pani
Dziennikarki o zwiazek wysokosci stop procentowych
ze spadajacymi wydatkami na inwestycje?
Dlaczego nie ma odpowiedzi Pana Prezesa o to,
dlaczego wzrosly wydatki realne budzetu?
Jaki wplyw maja tu stopy procentowe, poziom inflacji,
kurs waluty? Jak to sie dzieje, ze Pan Prezes chwali
pana Hausnera, ktory ma poglady na deficyt, dojscie
do strefy euro dokladnie przeciwne do Pana Prezesa?

Nic to. Macie bozyszcze, wielbcie go wiec bezkrytycznie.

Uklony,
F.



Temat: Czy wszystkie ludy indoeuropejskie wywodzą się ...
więcej linków

www.zakorzenienie.most.org.pl/za11/11.htm
Ustny folklor był sklasyfikowany przez naukowców japońskich, rosyjskich i
polskich (Bronisława Piłsudskiego – prywatnie brata marszałka Józefa).
Piłsudski wyróżnił następujące rodzaje ustnej literatury ajnuskiej:

Ucaskoma (na Hokkaido upaskoma) – utwory dotyczące dziejów ludu

Tuita (nazwa sachalińska) – husko uwepekere czy teeta uwepekere, czyli baśnie i
mity dotyczące najczęściej zwierząt. Były one ongiś wykonywane przez wędrownych
śpiewaków zwanych Nupuru Jara Ajnu lub Mina Jara Ajnu

Hauki – śpiewane przekazy o wielkich czynach bohaterów i o walkach między
klanami

Jajakatekara – pieśni miłosne śpiewane zarówno przez kobiety, jak i przez
mężczyzn

Snotcia (sinotca) – „piosenki dla odprężenia”, jowialne i lekkie „easy
listening” ajnuskie, śpiewane podczas uczt i z reguły improwizowane. Najlepsze
powtarzane potem przez słuchaczy

Ihunki – kołysanki, a właściwie bezsłowne mruczanki rytmicznie ułożone z
wtrąconą uwagą na temat przyszłego życia dziecka i życzeniami pomyślności oraz
spokojnego snu

Jajjukara – proste piosenki, które śpiewano w przeszłości podczas połowu ryb
(Piłsudski zdołał zapisać tylko dwa utwory tego gatunku i próbował dowieść ich
wręcz filozoficznego znaczenia)

Cipo Hau – również rytmiczne i pozbawione – jak kołysanki – wyraźnych słów
zaśpiewy służące wioślarzom do utrzymywania rytmu

Sinot Itak – dowcipy i kalambury

Urehreku – zagadki

Dzięki, dobrze widziałem podobieństwa językowe polsko japońskie.!!
Mówie wam nie ma sensu czytanie opracowań historycznych, tylko od razu czytanie
źródeł. Obecnie komputer może znaleźć wybrane słowa w sekundach na co wcześniej
historykom opracowaczom schodziło latami. Historyków nastawienia polityczne
stanowią większość historycznej ściemy.
=====
www.zakorzenienie.most.org.pl/za13/index.htm"
Drukowana wersja Ethnologue liczy 966 stron; wersję sieciową można znaleźć pod
adresem: www.sil.org/ethnologue; korzystanie z niej (w tym częściowe
kopiowanie) w celach niekomercyjnych jest dozwolone przez autorów, zakazane
jest wykorzystanie w celach komercyjnych oraz tworzenie „mirrorów”, także
częściowych.

Tyle pozytywów. Bo, niestety, wiarygodność tej publikacji nasuwa poważne
wątpliwości. Zdaniem jej autorów, w Polsce występują następujące języki (w
nawiasach - liczba posługujących się nimi): białoruski (230 tys.), niemiecki
(1,4 mln), kaszubski (200 tys.), polski (36,5 mln), ukraiński (1,5 mln) oraz
cztery języki cygańskie: bałtycki (30 tys.), karpacki (bez wymienienia liczby),
sinti (jw.) i Vlach (5 tys.; z tekstu wynika, że chodzi o język Lowari). A,
jako żywo, w Polsce nie ma półtora miliona Niemców ani Ukraińców, nie
wspominając już o takiej liczbie osób posługujących się niemieckim czy
ukraińskim.

Dla lepszego unaoczenienia problemu, przytoczę tu fragment hasła Polska (notę
ogólną, o języku polskim, białoruskim i kaszubskim):

Poland 39.365.000 mieszkańców (1995). Rzeczpospolita Polska. Procent
alfabetyzacji 98 do 99%. Oprócz niżej wymienionych - grecki (114.000), litewski
(11.500), rosyjski (60 tys.) słowacki (38.000). Ocena wiarygodności danych - B.
Kraj chrześcijański, świecki. Liczba niewidomych - 21.523, głuchych - 50.000
(1986, Gallaudet University). 11 instytucji głuchych. Liczba języków opisanych -
10.

...
Dlaczego więc piszę o tym wydawnictwie? Trochę dlatego, żeby przed nim ostrzec
(bo przecież każdy może doń dotrzeć), zachęcić do krytycyzmu w korzystaniu zeń
(zwłaszcza z danych liczbowych, bo do nich odnosi się większość zastrzeżeń i
wątpliwości). Trochę jednak dlatego, by polecić go jako źródło cennych
informacji o mało znanych językach i dialektach, np. o tym, że tak naprawdę są
dwa, wzajemnie nieprzejrzyste języki albańskie: Gheg i Tosk (podstawą języka
standardowego jest ten drugi), albo że grecki język migowy ma swe korzenie w
amerykańskim i francuskim (to, czego się dowiedziałem z Ethnologue o językach
migowych było wręcz fascynujące). A może i dlatego, by zachęcić ludzi, lepiej
zorientowanych w kwestiach językowych, do podjęcia współpracy z autorami
Ethnologue (do czego ci zachęcają), prostując przynajmniej najdrastyczniejsze
błędy i uświadamiając PT Teksańczykom choćby część naszych europejskich
subtelności.

Tadeusz A. Olszański

"koniec cytatu




Temat: Sens badan po pierwszym poronieniu - dlugie...
takie mysli rozne - rozniaste...
Ech dziewczyny, nie przepraszajcie, ze sie rozpisujecie, ze czasem lzy kapia
wam na klawiature, ze nie mozecie patrzec na kobiety w ciazy i reklamy z
maluszkami, ze jest wam zle i do d... To jest nie tylko normalne, ale tez
konieczne, by moc znowu uwierzyc w swoje macierzynstwo.
Starajcie sie byc dobre dla siebie - wiem co mowie, bo po poronieniu i po
utracie blizniaka a potem po stracie jego/jej siostrzyczki wiedzialam ze musze
sie wyplakac - i dawalam sobie na to przyzwolenie. To mi naprawde pomoglo.

A co do tych tekstow ze kiedys sie w polu rodzilo... Ano rodzilo: na 10 dzieci
do piatych urodzin dozywalo czasem polowa, czasem mniej, czasem wiecej. O
poronieniach sie nie mowilo - bo nie bylo testow, wiec najpierw traktowano to
jak spozniona miesiaczke (tak do 9-10 tc pewnie nawet) a potem - coz, "poszlo
to i chlipac nie ma co" - bo to i wstyd, i moze kara? Wiec na wszelki wypadek -
tematu nie bylo. A martwe dzieci rodzily sie od dawna, od zawsze.

Wiecie - dopiero teraz gdy zwracam na to uwage to widze (tez w historii!!!) iel
tego bylo. Krolowa Bona stracila synka w 6 mies. ciazy. Syna!!! Przyszlego
krola! To byla tragedia dla calego dworu, choc publicznie nie wolno bylo o tym
mowic. Jacqline Kennedy urodzila martwe dziecko w czasie gdy jej maz prezydent
oddawal sie milosnym podbojom na Florydzie. Annie Lenox dla swego martwo
narodzonego synka napisala cudowna piosenke "Angel"... A brukowce scigaly
Nicole Kidman po poronieniu pytajac jak sie czuje... I zdziwilybyscie sie ile
kobiet z ktorymi rozmawiam: w mediach, w reklamie, biznesie - kobiet pieknych,
spelnionych zawodowo, finanosow, czesto nawet i rodzinnie - przezylo takie
tragedie. Tylko tych 10-15 lat temu o "takich rzeczach" nie wolno bylo mowic -
wiec nie mowily. A koszmar jaki przeszly - siedzi w nich do dzis, bo nie mialy
forum by sie wygadac, wyplakac i powspierac....

Wiec - nie my jedne... I nie myslcie, ze jak ktoras z nas wyglada na taka
bardziej dzielna, poukladana "ach tak, to byla tragedia, ale juz sie
podnioslam" to ze i ona nie ma dolow, i napadu zalu i rozpaczy. To tez normalne.

Ale oczywiscie po jakims czasie, gdy juz ten zal sie jakos oswoi i "przerobi" w
sobie - trzeba zaczac powoli wracac do siebie, do zycia i do swoich marzen. Bo
jest takie niebezpieczenstwo - ze tragedia tlumaczymy wszystkie swoje dalsze
problemy i niepowodzenia, ze chowamy sie przed zyciem za tragedia i to wtedy
nie jest dobre.

Pewnego pieknego dnia podejmujemy decyzje, zeby jednak sprobowac i w koncu
udaje sie zobaczyc dwie kreseczki na tescie
I nie, nie obiecuje wam ze bedzie latwo.
Ja przez cale moje dorosle zycie nie mialam takich psychicznych zjazdow jak w
pierwszym trymestrze obecnej ciazy. Ale...
Maluszek wlasnie skonczyl 34 tygodnie. Jest banalnie nudnym medycznie
przypadkiem )) Czego i wam z calego serca zycze...

Sciskam was bardzo, bardzo mocno
anka




Strona 3 z 3 • Zostało wyszukane 127 wyników • 1, 2, 3
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates