Miłość szczęśliwa w literaturze

Podobne podstrony
 
Wyświetlono wiadomości wyszukane dla zapytania: Miłość szczęśliwa w literaturze




Temat: J. Brel
Cukierki dla pikusia mam
"Miłość nie liczy się z czasem i porą,
pikusiu, kończ, bo już diabli mnie biorą"

Bo chciałam powiedzieć, że cała historia dobrej literatury, dobrego kina i
dobrych piosenek (no, przesadziłam, że cała, ale dużo) to plon nieszczęśliwej
miłości. Szczęśliwej zdecydowanie rzadziej. Za to dziękuję wszystkim
Madeleine'om i Germaine'om, jako czytelniczka, widz i słuchaczka.

PS. A pikuś nie słyszał nigdy/nie chciałby usłyszeć: "Ne me quitte pas/Je ne
vais plus pleurer/Je ne vais plus parler/Je me cacherai la/A te regarder(...)
Me me quitte pas"?






Temat: poezja, miłość i Szymborska :)
poezja, miłość i Szymborska :)
Jakie są wasze ulubione wiersze o miłości? Ja bardzo lubie <a href="
www.literatura.zapis.net.pl/okresy/wspolczesnosc/szymborska/milosc_szcz
esliwa.htm ">
Miłość szczęśliwą</a> Szymborskiej






Temat: MIŁOŚĆ JEST ZŁA II - wpis białego sokoła
lear napisał:

> MIŁOŚĆ JEST ZŁA - bo szkodzi człowiekowi.
> Miłość jest kulą u nogi, która krępuje ruchy;
> Ludzki organizm próbuje się bronić, ale związki chemiczne swoja moc mają.

Witam! Masz wolną wolę do takiego twierdzenia. A co z rewersem? CO JEST DOBRE?

> Tutaj rodzi się konflikt
> - rzeczywistość
> - rzeczywistość uczuć, (czyli zakłamana wizja świata)

Dla większości ludzi istnieje rozdział tych dwóch rzeczy. I dlaczego nazywasz to
konfliktem - wszak to działanie zbrojne, mające mało wspólnego z miłością?:-)

> Nie wiem, czemu, ale niemal wszyscy mażą, aby budować swój świat na
> zafałszowanej wizji rzeczywistości. Przecież to jest nienormalne. Stare
> porzekadło brzmi "Kłamstwo ma krótkie nogi", a jednak każdy liczy, że jemu się
> powiedzie. Na jakiej podstawie tak twierdzi. Nie wiem, bo szczęśliwa miłość
> występuje tylko w literaturze i kinie, a w rzeczywistości tylko KREW POT i ŁZY.

To jest potrosze działanie instynktowne. Ludzie mają w spadku po zwierzęcych
przodkach instynkt stadny, gdyż tak było łatwiej przetrwać. A jako że stoją na
wyższym szczeblu ewolucji posiadają poczucie egoizmu i altruizmu - lubią mieć i
należeć.
A dlaczego to wysuwasz stwierdzenie, że miłość jest zła, skoro - vide ostatnie
zdanie - nie znasz tego uczucia?:-)




Temat: "Miłosne pnącze przez stałe łącze"
MIŁOŚĆ - pojęcie, którego nie daje się ująć w sztywną definicję. Często
utożsamiana z uczuciem, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub
obiektu), połączonym z silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może
towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia, także jest to
relacja między osobami oparta na uczuciu miłości. Od wieków jest przedmiotem
fascynacji i źródłem inspiracji dla twórców sztuki, literatury, psychologii,
religii. Przez niektórych ludzi bywa uważana za sens życia ludzkiego – czyniąca
je prawdziwym i w pełni szczęśliwym. Miłość jest niezwykłym zjawiskiem - na
wielu ludzi wpływa w taki sposób, że czynią oni rzeczy dawniej dla nich
niewyobrażalne, osiągają niedoścignione dotychczas cele, a wszystko w imię
wszechwładnej miłości. Można ją również rozumieć jako wzajemne zaufanie, lecz
owo zaufanie tak naprawdę jest tylko drobną częścią miłości, której w pełni
zdefiniować samej w sobie nie można.




Temat: ZAKOCHANE PLANETY;-)
devine napisała:

> Z mojej strony, zawsze dawałam z siebie 100% zawsze
> maxymalnie, ale nie otrzymywałam w zamian prawie nic. Choć za ta drugą strone,
> mogłabym oddać życie, no w kazdym razie bardzo wiele.
> Ja już nie wiem, co mam robic.

No, to jestesmy w domu. Najwyrazniej padlas ofiara romantycznego mitu milosci, w
ktorej trzeba dawac z siebie wszystko, bo inaczej sie nie liczy. Taka milosc
jest piekna w literaturze, swietnie sie o niej czyta w zimowe wieczory z zapasem
chusteczek pod reka i pudelkiem czekoladek, ale w zyciu niestety gorzej sie
sprawdza. Przede wszystkim dlatego, ze osoba z takim nastawieniem rzadko kiedy
zakocha sie w kims podobnym, kto wyszedlby naprzeciw jej potrzebom. A wiekszosc
ludzi po prostu wobec takich zapedow: a) czuje sie niezrecznie b) czuje sie
osaczona c) wpada w panike. Poza tym osoba dawanie z siebie 100% dziala na twoja
niekorzysc, bo primo - porcja zdrowego egoizmu, zainteresowania soba i wlasnymi
sprawami czyni kazdy uklad zdrowszym, a osobe bardziej pociagajaca; secundo -
rzadko kiedy dostajesz tyle w zamian, bo druga strona czesto instynktownie broni
sie przed takim zwiazkiem totalnym, co powoduje urazy, niesnaski, wyrzuty
sumienia i do niczego dobrego nie prowadzi.
I na koniec - milosc tego typu jest z gory zaprogramowana na bycie miloscia
nieszczesliwa, wiec warto przeprogramowac sobie nastawienie, bo ile mozna cierpiec.



Temat: MIŁOŚĆ JEST ZŁA II - wpis białego sokoła
Wracając do tematu
MIŁOŚĆ JEST ZŁA - bo szkodzi człowiekowi.
Miłość jest kulą u nogi, która krępuje ruchy;
Ludzki organizm próbuje się bronić, ale związki chemiczne swoja moc mają.
Tutaj rodzi się konflikt
- rzeczywistość
- rzeczywistość uczuć, (czyli zakłamana wizja świata)
Nie wiem, czemu, ale niemal wszyscy mażą, aby budować swój świat na
zafałszowanej wizji rzeczywistości. Przecież to jest nienormalne. Stare
porzekadło brzmi "Kłamstwo ma krótkie nogi", a jednak każdy liczy, że jemu się
powiedzie. Na jakiej podstawie tak twierdzi. Nie wiem, bo szczęśliwa miłość
występuje tylko w literaturze i kinie, a w rzeczywistości tylko KREW POT i ŁZY.




Temat: Podróż do kresu literatury
Podróż do kresu literatury
Zabawy stylistyczne też potrzebne, dla pobudzenia umysłu, rozwinięcia inwencji
twórczej, ale to tylko pewien dział literatury - eksperymentalny. Nic nie
zastąpi zwykłej fabuły, po którą sięga zwykły czytelnik, żeby dowiedzieć się,
jak inni radzą sobie z nieszczęśliwą miłością, lękiem przed śmiercią,
samotnością, pustką wieczoru listopadowego...Może o tym czytać w powieściach
Tołstoja i Dąbrowskiej, ale jemu już obce realia pałacu czy dworku i martwi się
cieszy czym innym niż tamci. Dlatego potrzebuje zwykłej literatury fabularnej, o
takich jak on - jeżdżących tramwajami, PKSami.



Temat: szukam czegoś ciekawego do poczytania
a dlkaczego chcesz czytać o nieszczęśliwej miłości ??

moze o szczesliwej ...ale z "przejsciami"

to np. "W pogoni za Alice"
albo "Imię i nazwisko zastrzeżone"

a ja obecnie czytam bardzo dobra ksiazke
"Kobieta honoru"
www.literatura.gildia.pl/tworcy/sveva-casati-modignani/kobieta-honoru
i ta ksiazke na serio polecam - czytam któryś raz z rzędu




Temat: książki o kobietach
Całkowicie zgadzam się z wyborem mamydwojga - naprawde dobra literatura,
świetnie się czyta. A poza tym polecam książki Wandy Patury "Trudna miłość"
i "Gdy miłość dojrzewa". Nie jest to może literatura wysokich lotów, ale dobrze
się czyta. Ponadto polecam książki Amy Tan np. "Sto tajemnych zmysłów", "Córka
nastawiacza kości", "Klub radości i szczęścia".



Temat: drugiej takiej nocy nie będziesz juz mial...
Dobra, w ramach prezentu ja przetłumacze wierszyk. zazanczam, ze nie bedzie to tłumaczenie literackie - jedynie na peudo-filologiczne mnie stać:)

Z okazji świąt chcaiłbym ci życzyć,
Niebieskiego nieba bez chmur,
Szczęścia, miłości i szczęśliwości,
życia jedynie świątecznego.

Byś się wznosił, gdy inni cię opuszczają,
byś znosił, gdy inni cię obrażają,
byś mógł się śmiać, gdy serce ci płacze,
by było ci ciepło, nawet gdy śnieg spadnie.

Byś mógł mieć to jedno życzenie,
byś mógł wierzyć w przyszłość,
Byś mógł zachować wiarę,
Nawet gdy chwile umierają.

(No dobra, ostatnią przełożę poetycko)
Byś mógł żyć, gdy walka jet przegrana,
Byś mógł żyć, gdy boli rana,
Byś miał w życiu wszystko, czego dusza chce od ciebie
Wiarę, Miłość, Nadzieję




Temat: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co?
Gość portalu: koro napisał(a):

> jak obłok w spodniach.
> zygzak idzie co dnia.
> choć będąc dużym chłopcem
> raczej trzynastozgłoskowcem
> powinienem pisać był
>
> siódma rano. słońce świeci. jakie wiersze można pisać o tej porze? literatura
> ponoć karmi się bólem, tęsknotą i melancholią. a tu tymczasem człowiek rześki
i
>
> szczęśliwy niczym pączek śliwy.
> przed kilkoma dniami widziałem niesamowity żart rysunkowy. siedzi facio pod
> lipą, w ręku trzyma pióro i zwój papieru i woła do dziecka biegającego po
> podwórzu
> - Orszulko, pomóż tatusiowi napisać treny

Ponoc bol, szalenstwo i smierc. No jeszcze nieszczesliwa milosc tez. Ale to
koncept romatyczny bardzo. Przedtem bylo troche inaczej, chociaz potem juz nie -
biorac pod uwage rozne Wojaczki i Satchury. Poezja jako potwor pozerajacy
swoje dzieci?
Czemu w takim razie nie zawital do nas koncept Wschodu, gdzie poezja znajduje
sie w samym jadrze ciszy, jest chwila zatrzymana, ktor trwa wiecznie. Jak
medytacja. Poezja jest medytacja:

Niebo i Ziemia nie są miłosierne:
nie martwią się o los tego, co istnieje.
Święci mędrcy również nie są miłosierni:
los ludzkości ich nie obchodzi.
Przestrzeń między Niebem i Ziemią
zda się być niczym miech:
pusta a jednak niewyczerpana,
z której za każdym poruszeniem
coraz więcej i więcej się rodzi.
Słowami nic się nie da wskórać:
już lepiej nie mówić nic.

Lao-tsy




Temat: kobieta zdobedzie kazdego, jesli tego chce
gdyby tak naprawde bylo, to bylaby to fatalna informacja dla pisarzy i poetow -
najbardziej interesujace i najlepsze w sumie kreacje literackie to te
z nieszczesliwa miloscia w tle.
problem wlasnie w tym (jak to slusznie ujal kiedys boy), ze nie zawsze dwoje
chce naraz chocby sie nawet i ta chcaca strona zginala w kwiat lotosu i smazyla
sobie na nosie jajecznice. i wszystko jedno, czy ta chcaca strona jest pani,
czy pan.
reasumujac, wedlug dodo - teza watku nie sprawdza sie w praniu, sorry ;-)



Temat: Kanon literacki, ale ...
euro napisała:

> czyli lista 10 ksiazek, ktore Wy
uwazacie za najlepsze.

Euro, co znaczy 'najlepsze', czy z punktu widzenia krytyka, chyba nie, bo nimi
w większości nie jesteśmy, więc w kwestii wartości literackich wypowiadać się
trudno. Ja podam kilka tytułów książek, utworów, ktorych przeczytanie wywarło
na mnie wielkie, niezapomniane wrazenie (prosze się nie śmiać, rozpiętośc
znaczna:))

- Maria Konopnicka " W piwnicznej izbie"
W dzieciństwie przeczytala mi to mama, przez kilka dni na samo wspomnienie
płakałam. Na marginiesie - czy ktoś teraz czyta dzieciom wiersze Konopnickiej?

- Anka Kowalska "Pestka" - opowieśc o pieknej, tragicznej milości,
na szczęscie przeczytałam nim całe wrażenie popsuła pani Janda, ktorej
zachcialo sie zagrać główną bohaterkę. Rzadko ogladam filmy, ktorych scenariusz
oparty jest na ulubionej książce, żeby sie nie rozczarowac.

Dlatego nie obejrzałam
-Krystyny córki Lawransa - S.Undset

Nieczęsto trafia się piekna ekranizacja jak
- "Dr Żiwago" B. Pasternaka

Lubię i Hłaskę i Czechowa jak Ty i Zinekk, Tołstoja, uwielbiam Jasnorzewską i
Kofte (jak trondzik) i Asnyka, ale nad tym wszytskim co powyżej niezmiennie
króluje "Zbrodnia i kara" oraz cała reszta tego Pana:)

pozdrawiam.




Temat: "Edi" w USA
"Edi" w USA
Bardzo podobał mi się "Edi", przede wszystkim ze względu na
psychologiczny akcent.Tytułowy Edi umie cieszyć się życiem,tym
co ma,a ma wydawałoby się niewiele jeśli chodzi o materialną
sferę życia.Jednak nie to jest najważniejsze w życiu.On posiada
dużo miłości,obdarowuje nią dzieci.
Nie stara się wytłumaczyć braciom,że jest niewinny,przyjmuje
ciosy wymierzone w niego,a wszystko dlatego,że widzi miłość
Księżniczki do ukochanego.Los nie obdarzył Ediego "drógą
połówką pomarańczy",ale może pomóc w miłości innym ludziom.
Pytany przez Jureczka:"Jakie mamy tu
życie",odpowiada:"Swoje,własne życie".
Z pasją wczytuje się w dzieła literatury polskiej.Treść książek
pozostaje nie zmieniona,a życie ulega ciąglym przemianą.Można
stale wracać do myśli zawartych w książkach.
"Edi" pozwala na głębokie przemyślenia,na chwilę
zatrzymania,na refleksję nad własnym życiem.W dobie ciągłego
życia w pośpiechu,robieniu kariery,galopie za pieniądzem
zapominamy o przyziemnych sprawach.O tym jakie mamy
szczęście,że mamy: rodzinę,gdzie mieszkać;mamy możliwość
kształcenia się,stałej pracy.Stale na coś narzekamy,zamiast
cieszyć się z tego co posiadamy.
Jak powiedział Eurypides:"Być szczęśliwym-tego trzeba się
uczyć".Sądzę,że Edi nauczył się bycia szczęśliwym.Pójdzmy za
jego przykładem.



Temat: Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę
mobrebski napisał:

> "Miłość romantyczna to stosunkowo nowy wynalazek"??
> Sorry, ale "Romeo i Julia" to który wiek?
> "Słuchaj dzieweczko, ona nie słucha (...)" to też słowa wczorajsze?
> Pozdrawiam i życzę szczęścia.
> Michał Obrębski, Warszawa

W czasach onych, miłość romantyczna istniała głównie w literaturze. Ludzie
lubili sobie powzdychać nad lekturą, ale zdawali sobie sprawę, że wcielanie jej
w życie jest pomysłem karkołomnym. Sam nasz wieszcz Mickiewicz, znalazł ujście
dla swoich młodzieńczych uczuć do Maryli w pięknych utworach, lecz prywatnie,
jak już mu trochę przeszło, ożenił się z rozsądku. Duży udział mieli w tym jego
znajomi, naciskając i perswadując mu zalety i konieczność takiego kroku.
Przez długie wieki uważano, że namiętność, nawet w małżeństwie jest czymś
niewłaściwym i gorszącym. Stawiano może nie tyle na zimy rosądek, co na
wzajemny szacunek, przywiązanie, spokój domowego ogniska i oczywiście
współdziałanie w interesie rodu. Idealną staropolską parę małżeńską łączą
uczucia ciepłe, autentyczne, lecz bynajmniej nie romantyczne porywy.
Literatura romantyczna stanowiła jakoby wentyl bezpieczeństwa.



Temat: Miłość i pieniądze
Malwina!

Masz duzo racji obszernie okreslajac psychike mezczyzn, jezeli glebiej
zastanowimy sie to znajdziemy jeszcze wiecej.

Przyjmujesz krytycznie moje wypowiedzi jako, cytuje:
"...wyklad o mezaliansie ...prosto z tredowatej .." albo
"...pelno gotowych zdan , takich z poradnika dla "gospodyni domowej...same
stereotypy."

Nie wiemy jaki zawod ma ukochany autorki . Mozna domyslac sie ze nie ma
konkretnego zawodu,wiemy ze ma 24 lata. On chce albo jest w trakcie studiow, to
oczywiscie pozytywne. Studia trwaja, zdobywanie praktyki tez.
Czy po kilku latach, Ukochany bedzie taka samo z miloscia patrzyl na zabiegana,
zmeczona, znerwicowana i juz o te kilka lat starsza Mysiak ?

Jak przyjmujesz moje wypowiedzi Twoja sprawa, tylko czy masz konkretne
przyklady szczesliwego zwiazku w takim ukladzie?
Jezeli nie, to ja nazwe Twoja wypowiedz jako stereotypowa/romantyczna.
Twierdzenie: "Kochajmy sie, reszta nie jest wazna." niestety bywa czesto tylko
w literaturze.

Krystyna

Ps.
Nie trzeba sie klonowac zeby dobrac sobie odpowiedniego partnera.
Tredowatej nie czytalam, nie lubie tego typu literatury.




Temat: opowiadania o miłości - gdzie wydac
matko jedyna ile zamieszania:)
A ja toć ino o miłości pisałam, że żyli długo i szczęśliwie.
I po raz kolejny tutaj piszę, że nie zamierzam nigdy w życiu aspirować do
literackiego nobla. Nigdy. Ani do NIKE również.
Moje opowiadania o miłości są fajne, ciekawe, prawdopodobnie dużo osób by je
przeczytało, a potem tyle samo o nich zapomniało.
Danielle Steel, czy Nora Roberts oraz inna Curths Mallerowa(nie wiem nawet czy
dobrze napisalam) równiez nie piszą prozy wysokich lotow, a na pewno to pisanie
sprawia (sprawiało) im przyjemność i mają olbrzymią rzeszę czytelników.

No cóż, mi taką głupią frajdę sprawia widok moich książek na półkach w empiku, a
jeszcze większą gwiazdka bestsellera na stronie empiku.
A jeszcze większą maile od czytelniczek, że się uśmiały, tudzież wzruszyły.

cóż, zbliża się premiera drugiej mojej książki, jestem ciekawa kiedy zacznie się
nagonka na mnie, podobnie jak za czasów Milaczka. Czekam z niecierpliwością.
Milaczek się sam obronił, co widac na moim bankowym koncie...




Temat: Świt
zinekk napisał:

> Ja myslę, że owemu autorowi chodziło o wybuch milosci. Wtedy czesto sie nie
spi
> ,
> nie je, brzuch boli. W zyciu zdarzaja sie morderstwa z milosci, samobójstwa
> (czytuje się o tym), wiec to co napisal, ma jakis tam sens. Tak myslę <

Ma sens, tak, wyimaginowany sens, nic wiecej.
Takie rzeczy zdarzaja sie w ksiazkach, zatem sa
wymyslem fantazji literackiej autora, a jesli
ktos twierdzi, ze sa rzeczywistoscia - klamie,
badz przynajmniej fantazjuje, mataczy, by cos
tam osiagnac; tak jest w zyciu.
Literatura to nie rzeczywistosc, choc na niej
bazuje, nia sie wspiera, z niej czerpie, jednak
ja przeinacza, idealizuje.
Nie wierze w jakies bzdety o polowkach, chemii,
ekstazach i innych bzdurach.
Jesli Ty w to wierzysz, to zycze szczescia ...
;-)




Temat: Ascendent w Lwie - dywagacje
> Hehe. Jest taki typ kobiet, ktore nienawidza solarnych, lunarnych czy asc.
> Lwic, zwlaszcza jak stoi sobie taka Lwica otoczona kregiem kolegow i z pasja
o
> czyms nawija, ciekawa jestem, czy tez je spotykasz

Chodzi Ci o to, czy ja ascenentalna lwica lubię inne lwice. Jeśli nie wchodzimy
sobie w drogę, to potrafię się z nimi kumplować i przyjaźnić. Jednak, gdy
dochodzi do rywalizacji, to jest krucho... przyjaźń się kończy, bo przecież
ktoś musi zagrać drugie skrzypce, a lwica uznaje pierwsze lub żadne.

> BTW: jestem gotowa dac sobie glowe uciac, ze instytucje osiemnasto- i
> dziewietnastowiecznych salonow literackich, w ktorych bryluje, umiejetnie
> sterujac rozmowa i otoczona wianuszkiem wielbicieli olsniewajaca pani domu
> wymyslily Lwice z domieszka Blizniat i Wagi ))

Zgadzam się, choć ja jestem: lwio-bliźniaczo-racza. Jak byłam dzieckiem
wyobrażałam sobie, iż wcześniej byłam wielką damą w pięknej sukni i mieszkałam
w pałacu. Uwielbiałam rysować królewny. Rak popchnął mnie do historii. Teraz mi
to przeszło, ale w podstawówce, a potem w szkole średniej pochłaniałam książki
historyczne, chociaż nie były to wyłącznie romanse. Miłość do historii została,
bo mam takie wykształcenie, choć nie tylko.
Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam natalnego jowisza w 10 domu. Trafiają
mi się zaproszenia do różnych bardzo mile widzianych przez lwy miejsc.




Temat: Oczywiście do Janusza
witaj
jesteś w drugim szczycie życiowym o wibracji 3 i trzecim etapie o wibracji 7.
Co masz na myśli pisząc etap? Czy chodzi tu o cykl? Jeśli tak to chyba jakaś
pomyłka bo nie można być jednocześnie w drugim szczycie i trzecim cyklu.

A oto opis drugiego szczytu 3 - : poszukiwanie indywidualnych środków wyrazu,
harmonijne stosunki z otoczeniem. Czas na rozwijanie zainteresowań i talentów.
Należy eksploatować swą wyobraźnię. Okres sprzyjający komunikacji — słownej i
artystycznej. czas relacji przyjacielskich i towarzyskich. Czas spotkań,
wyrażania samego siebie, twórczości. Okazje, by wykorzystać swe talenty lub
zrealizować się w dziedzinie, która wymaga komunikacji z innymi (droga
artystyczna, handel, biznes, dziennikarstwo, reklama, literatura, malarstwo,
muzyka, medycyna lub opieka nad chorymi itp.). Okres sprzyjający sukcesowi we
wszystkich dziedzinach życia, gdyż mało jest przeszkód z zewnątrz. Miłość i
przyjaźń. Czasem prowokowanie niebezpiecznych sytuacji przez ekstrawagancję i
niezręczność w relacjach międzyludzkich. Życie uczuciowe bogate, lecz emocje
ulokowane w wielu związkach.
pozytywnie: czas twórczy, przynoszący spełnienie, szczęście, przyjaciół. Jest
to najłatwiejszy okres w życiu.
negatywnie. zahamowanie ekspresji. Rozproszenie energii i powierzchowność
zainteresowań. Ekstrawagancja, nie kontrolowane wydatki.

Pozdrawiam




Temat: "Europejka" Manueli Gretkowskiej
no ze spisu nazwisk wszystko wynika!
cale szczescie, ze wartosci literackiej nie mierzy sie iloscia zachwyconych
czytelnikow. sposrod wymienionych, najstrawniejszy jest Pielewin. ale coz on
ma, na milosc Boska, wspolnego z prawdziwym wspolczesnym zyciem Rosji, jesli
juz imasz sie tego argumentu? Czytalem go po rosyjsku, polskich tytulow nie
znam ("czapajew i pustota", "generatsia pi"). mam duze watpliwosci, czy
anegdoty o pietce i czapajewie przefiltrowane przez idee buddyzmu widziane
oczyma rosyjskiego intelektuala, przystaja do obrazu po-jelcynowskiej rosji.
cos to, moscia panno, po argumenty siegnelas nie na ta polke. gretkowska nie
jest bardziej wspolczesna, niz flaubert, wylaczajac pewne niechlujstwo ogolnego
wykonania, typowe dla mlodej prozy. o maslowskiej i, apage satanas,
dieniezkinie w tym wzgledzie lepiej sie nie wypowiadac. po dwoch stronach nudzi
jak flaki z olejem. jezyk nie ma nic wspolnego z dobra literatura. u pielewina
z warsztatem wszystko w porzadku, a i fabula moze zaciekawic, choc wolalbym, by
pisal o baronie von ungern-sternbergu.
na marginesie dodam, iz jestem stetryczalym malarzem, zyjacym w paryzu i
wierzacym w to ze prawdziwa sztuka powinna niesc w sobie, jak by to ujal
witkacy, "tajemnice istnienia" (lepszego okreslenia nie znalazlem). stad pewnie
piwniczny konserwatyzm, ktorym ode mnie wieje.
lacze pozdrowienia



Temat: Już za rok MATURA
kamaoka napisała:
> opisujac Inny swiat, Herlina-grudzinskiego, bylam tylko pewna jednej rzeczy
> dotyczacej przyjazni (rzexcz ajsna nie czytalma ksiazki), ale pomyslalm ze dla
> wzmocnienia mojego obrazu dodam ejscze milosc

Obraz człowieka w literaturze powojennej? Ja też to pisałam :-))) poszło
średnio. Ale u nas można było ściągać porządnie, panie w ogóle nie patrzyły w
stronę uczniów.
Jak zwyklę się spóźniłam, to juz tradycja :-))). Ale na szczęście tylko na
losowanie miejsc.




Temat: misz-masz literacki
rododaktylos napisała:

> Przypuszczenie, że pomiędzy rododaktylos a olbrzymim (dł. do 20 m, wys. 7 m)
> roślinożernym, półwodnym mezozoicznym gadem kopalnym, o długiej szyi i takimż
> ogonie, może zachodzić jakiekolwiek pokrewieństwo jest ze wszech miar opinią
> wielce korzystną dla nas i cieszy nas ogromnie, iż sprawa ta stanęła na tym
> forum.

Ale widzę, że jednak Szlachetnej Rododaktylicy bliżej do miłego, łagodnego
Diplodoca ( ten nawet do 25 metrów długości), niż, dajmy na to, do okrutnego
Tyranosaura Rexa ( ten by schrupał na śniadanie całą g.t.w. i nie poczuł nawet).

> i nieszczęsne to dziewczę, pachole ledwie, ofiarowane pod Jej opiekę, martwą
> uniesie powiekę, by zaraz mogło pieszo do świętych progów iść i za wrócone
> życie podziękować wszystkim Przyjaciołom.

Pójdź, Dziecię, ja Cię uczyć każę...

Co prawda dotąd myślałam, że mam jeno buduar, ale skoro i fraucymer, to raduje
się serce moje, widząc jego tak mądrą Ozdobę ( nie wątpię, że i piękną, bo
prawdziwe Piękno współweseli się z Mądrością, jako Miłość u św. Pawła z Prawdą).
Zaiste, szczęśliwym będzie Twój paź lub giermek, Pani ( piękna, mądra i zna się
na literaturze i filmach- po prostu Ideał !). Rozejrzę się za Odpowiednim
Kandydatem, Urocze Pacholę.

P. S. I jeszcze ładnie pisze, no!
W takich chwilach jestem dumna, że należę do piękniejszej ( i większej, hehe:)
połowy ludzkości.

t. zachwycona




Temat: Zielona Latarnia - ostatnie przedstawienie
Chodził, chodził. Ten teatr miał swoją stałą widownię. Ale nawet nie o to chodzi, nie chodzi o widownię, a o ludzi, którzy ten teatr tworzyli. Miałem szczęście należeć przez rok do Zespołu "Zielonej..." - to jest światowy fenomen socjologiczny! Od robotnika do naukowca! Sekretarka, robotnik, nauczyciel, sprzątaczka, sprzedawca, inżynier, emerytowany aktor - spotykali się dwa razy w tygodniu i robili teatr! Lepszy czy gorszy, ale ambitny. Sięgali po najlepszą światową i polską literaturę i pracowali! Fantastycznie i z wielkim zaangażowaniem. Po nocach wracali do domów na drugim końcu miasta... Ludzie z pasją. Autentyczną pasją. Z wielką miłością do teatru, do siebie w teatrze. Na takich trzeba chuchać i dmuchać. Myślę, że przez te kilkadziesiąt lat parę setek osób grało na scenie w podziemiu. Niektórzy z młodszych zostali zawodowymi aktorami, reżyserami, a wszyscy "zarażeni" teatrem. Zniszczenie "Zielonej..." byłoby wielką stratą.



Temat: Panie Januszu ja też bardzo proszę!:)
22-12-1970 cd...

od 30 do 39 roku życia w drugim szczycie o wibracji 3 - poszukiwanie
indywidualnych środków wyrazu, harmonijne stosunki z otoczeniem. Czas na
rozwijanie zainteresowań i talentów. Należy eksploatować swą wyobraźnię. Okres
sprzyjający komunikacji — słownej i artystycznej. czas relacji przyjacielskich
i towarzyskich. Czas spotkań, wyrażania samego siebie, twórczości. Okazje, by
wykorzystać swe talenty lub zrealizować się w dziedzinie, która wymaga
komunikacji z innymi (droga artystyczna, handel, biznes, dziennikarstwo,
reklama, literatura, malarstwo, muzyka, medycyna lub opieka nad chorymi itp.).
Okres sprzyjający sukcesowi we wszystkich dziedzinach życia, gdyż mało jest
przeszkód z zewnątrz. Miłość i przyjaźń. Czasem prowokowanie niebezpiecznych
sytuacji przez ekstrawagancję i niezręczność w relacjach międzyludzkich. Życie
uczuciowe bogate, lecz emocje ulokowane w wielu związkach.
pozytywnie: czas twórczy, przynoszący spełnienie, szczęście, przyjaciół.
Jest to najłatwiejszy okres w życiu.
negatywnie. zahamowanie ekspresji. Rozproszenie energii i powierzchowność
zainteresowań. Ekstrawagancja, nie kontrolowane wydatki.

czarne szczyty czyli wady: główny 3 - skłonność do gadulstwa lub popadania w
gburstwo
wtórne 1 i 4
1 - tendencje do skrajnej upartości, lub do podchodzenia do swoich zamierzeń na
zasadzie chciałbym a boję się. Możesz zaczynać wiele spraw na raz i nie
kończyć żadnej.
4 - zagubienie w szczegółach, wprowadzanie ograniczeń, tendencja do lenistwa i
spóźniania się lub zbytniej pracowitości. Ukryta agresja.

cdn..




Temat: Kolano Achillesa
Własnie poszli goście, a wśród nich mój bratanek, Paweł (21lat), który dzisiaj
miał jechac do Krakowa na konwent fantastyki. Ale poświęcił sie "dla młodej",
czyli dla swoje siostry z okazji jej imieninowej imprezy.
Ledwo zyje, bo sama wiesz, co to znaczy zaprosić gości, a potem doprowadzać
wszystko do porzadku. Ufff, ale na jakiś czas mam spokój.
Moja córka, Daria, ma 15 lat, jest typową nastolatką, uczy sie - na razie -
bardzo dobrze, ale przed nią egzamin konczący gimnazjum i wybór liceum. To
niemal traumatyczne przezycie, szczególnie dla rodziców. Ona bowiem (na razie)
bardziej zyje swoimi pasjami, niż takimi głupotami jak egzamin, czy liceum.
Jej strona, to: www.justnick.fan.pl - juz działa w nowej szacie graficznej.
Kończę, bo mi się oczka zamykaja. Jutro zajrzę, na pewno.
A co do książek - tutaj ekspertem jest zdecydowanie jd.
Jeśli chodzi o mnie to miłością absolutnąa kocham Wiliama Whartona, chociaż co
poniektórzy "znawcy" twierdzą, że to nazbyt prosta literatura dla prawdziwej
inteligencji. Widocznie jednak ja sie do takowej nie zaliczam. I całe szczęscie.
Buziaczki




Temat: Do kogo W A R T O się uśmiechać?
czarownica_ma napisała:
> P.Goelho.

to za trudna literatura dla mnie - P.Goelho, ba, nawet przez książki Paulo
Coelho nie jestem w stanie przebrnąć
dlatego lubię mądrości ludowe:)
"gdzie miłość i zgoda panuje, tam szczęście swe gniazdko buduje"
taką makatkę ma zawieszoną w kuchni moja sąsiadka, Pani Regina, ona jest ze wsi
i ma pieska, który szczeka nawet w nocy, kiedyś załatwię tego skoorwysyna starą
kaszanką:)




Temat: CO ZAWARLISCIE W PRACY O KORDIANIE???
Temat II Kordian i nieboska komedia oceńcie
Tytułowy bohater dramatu J. Słowackiego Koridan to typowy bohater romantyczny.
Jego największym problemem staje się niemoc, gdy stojąc pod komnatą cara nie ma
dość siły, żeby wejść i dokonać powierzonego mu czynu: zgładzić władcę. Jest
rozdarty pomiędzy wolą działania, pragnieniem czynu a niemożnością spełnienia
go. Niemoc, a może ukryte głęboko zasady honoru (królobójstwo jest czynem
niehonorowym), powstrzymują go przed dokonaniem tej zbrodni. Jego tragizm
spowodowany jest również tym, iż nie jest do końca wolny w swoich decyzjach:
wydaje mu się tylko, że tworzy historię niczym i przez nikogo nie skrępowany,
uwolniony od wszelkich zewnętrznych determinacji. Tymczasem jest w pewnym sensie
opętany przez diabła – działa tak, jakby funkcjonował w zupełnie innym wymiarze,
jakby był dotknięty obłędem i niezupełnie zdawał sobie sprawę z tego co czyni.
W młodosci przeżywa nieszczęśliwą miłość i traci sens życia. W jego głowie roi
się od różnych pomysłów, myśli. Szuka sensu życia. Jest w stanie poświecić życie
dla obranego celu. (to jest tak w skrócie)Elementem typowo polskim w kreacji
bohatera romantycznego stała się konieczność upolitycznienia koncepcji
osobowości, stąd też cechą bohaterów epoki jest wewnętrzna przemiana, która
miała prowadzić do działalności narodowej, ale z zachowaniem niepospolitych cech
romantycznej osobowości takich jak: uczuciowość, nieszczęśliwa miłość,
buntownicza postawa wobec świata, indywidualizm, osamotnienie. Stąd też Kordian,
skażony "chorobą wieku", odnajduje sens w poświęceniu się za ojczyznę.
tutaj wale ścieme o Nieboskiej komedi że pomimo tego że obai są bohatereami
romantycznymi to są różni. Koriad jest osamotniony w swoich czynach natomiast
Mąż jak sam mówi jest panem i władzą który posiada poddanych którzy mu pomogą.
Pomimo tego iż jego koniec jest bliski stara sie walczyć do końca. + jescze
jakas krótka ściema
Poza patriotyzmem wyznacznikiem bohatera romantycznego w literaturze polskiej
był fakt bycia poetą. Stawał się on wieszczem odkrywającym sens przyszłych losów
narodów i staczał o nie walkę. Marzący o wyzwoleniu narodu poeta-Kordian okazał
się absolutnie do tego niezdolny. Jego program polityczny okazał się poetyckim
marzeniem, poetycka wyobraźnia i romantyczna samotność osłabiły wolę działania
bohatera w szczytowym momencie. Poezja romantyczna staje się dla niego tylko
źródłem wewnętrznych konfliktów i życiowych klęsk. Kordian jako typ poety
romantycznego, pragnącego uszczęśliwić naród wolnością, musiał przegrać.



Temat: Cierpienia młodego rapera
Cierpienia młodego Wertera
Eminema lubię zwłaszcza "Show" i "8milę". Tytuł artykułu jest
chybiony ponieważ Eminem cierpiał z powodu przemocy, a młody
Werter cierpiał z powodów miłosnych.

wiem.onet.pl/wiem/016a23.html
Cierpienia młodego Wertera (1774), epistolarna powieść J.W.
Goethego podejmująca problematykę typową dla okresu Sturm und
Drang, była wyrazem buntu, manifestem wrażliwości i
uczuciowości. Młody Niemiec, Werter, opisuje w listach do
przyjaciela swoją nieszczęśliwą miłość do Lotty, którą poznał
podczas jednego z balów i zakochał się w niej. Równocześnie
zaprzyjaźnił się z jej narzeczonym Albertem. Lotta obdarza
Wertera sympatią, ale, będąc po słowie z Albertem, nie może
ofiarować mu niczego więcej. Pochodzący z mieszczaństwa Werter,
indywidualista o humanistycznych przekonaniach, doznaje wielu
upokorzeń w salonach arystokracji, która nadaje ton życiu
miasteczka i nie dopuszcza do siebie ludzi z niższych sfer.
Werter, przeżywający nieszczęśliwą miłość do Lotty, wyobcowany
ze społeczeństwa, nie widzący celu swojej kariery urzędniczej,
popełnia w końcu samobójstwo.

Cierpienia młodego Wertera, w których widać jeszcze wpływ
powieści sentymentalnej (J.J. Rousseau, Nowa Heloiza), odegrały
niezwykle ważną rolę w literaturze i kulturze europejskiej końca
XVIII i początku XIX w., wpłynęły na ukształtowanie się modelu
bohatera romantycznego. W postaci Wertera widziano
przedstawiciela pokolenia przełomu sentymentalno-romantycznego,
człowieka cierpiącego i nadwrażliwego, odczuwającego tzw.
Weltschmerz, ból istnienia, nie potrafiącego i nie chcącego żyć
według ustalonych konwenansów i norm. W roku ukazania się
powieści Europę owładnęła “gorączka werteryczna”, która
spowodowała falę samobójstw wśród młodych ludzi. Oburzone
zachowawcze kręgi władzy wydały zakaz publikowania powieści,
która stanowiła, wg ich zdania, gloryfikację samobójstwa.
Cierpienia młodego Wertera zwróciły uwagę intelektualnej Europy
na twórczość J.W. Goethego, a w postaci Wertera dostrzegano
alter ego młodego wówczas poety.




Temat: chcę być normalna
Ja tez mialam podobne problemy, z tym ze teraz mozna powiedziec "jestem
normalna", tzn mam kontrole nad soba, niestety cos za cos. Prawie kazde
jedzenie musi byc dokladnie przeze mnie ocenione energetycznie(mowie prawie
zawsze, bo zdarzaja sie wyjatki, jak nie mam mozliwosci). Nie potrafie przestac
tego robic, poniewaz to daje mi motywacje, by jesc tyle ile potrzebuje, a nie
dyktuje mi lakomstwo. Poza tym ostatnio jest w ogole lepiej, bo moge caly dzien
nawet kierowac sie kalkulacjami "mniej wiecej" i poziomem sytosci, by np. pod
koniec dnia zliczyc to i wiedziec, by nie zjesc za duzo na kolacje(a to mi
trudno ocenic, bo apetyt mam prawie zawsze duzy, a im wiecej stresu i
zmeczenia, tym wiekszy). Zdarzaja mi sie 2-3 razy do roku jakies "napady", ale
tylko i wylacznie przy jakis szczegolnych okazjach(nie moge np. za duzo pic, bo
to powoduje u mnie melancholie i utrate kontroli nad jedzeniem). W sumie dla
kogos innego to byloby normalne jedzenie na imprezie, ale ja, poniewaz
orientuje sie w kcal wiem, ze np. przekraczam w ciagu samego wieczora dzienne
zapotrzebowanie:( i czuje sie z tym fatalnie, bo potem wiem, ze waga pojdzie w
gore i przez kilka dni bede "okragla" na buzi i z opuchnietymi nogami. Dlaetego
tez wiem, ze jak alkoholik nigdy nie bede tak do konca normalna(chyba, ze
przestaloby mi zalezec na wygladzie, ale na razie nie moge sobie na to
pozwolic, zreszta szukam pracy). Mimo to cholernie mnie rani, jak ktos mowi o
mnie "chora", bo nie wie jak ja sie czuje i że to nie jest kwestia calkowicie
zalezna ode mnie. Co moge doradzic osobom z tego typu problemami? 1.znalezc
sobie jakies badzo ciekawe i wciagajace zajecie, ktore bedziecie wykonywac w
wolnym czasie; 2. nie poddawac sie i caly czas miec nadzieje; 3.jesc wiecej
bialka i blonnika oraz weglowodanow zlozonych (to pomaga bardziej kontrolowac
glod), a wszelkie slodkie rzeczy i jedzenie caly czas owocow oraz dlugie
niejedzenie niczego tylko zwiekszaja prawdopodobienstwo utraty kontroli
;4. zaczac sie wiecej ruszac, najlepiej gimnastyka; 5.wskazane znalezc sobie
chlopaka,a przynajmnie szukac(niewskazana nieszczesliwa milosc),mozna tez
poeksperymentowac z sama soba(nawet w literaturze mowi sie o skutkach
niezrealizowanego popedu), ale wiem z doswiadczenia, ze przy takiej niecheci do
swojego ciala jest to prawie niemozliwe .Zycze powodzenia wszystkim walczacym.
I jeszcze jedno-kupcie sobie witaminy z grupy B, najlepiej "Multivitaminum
forte" oraz lecytyne sojowa (oba specyfiki poprawiaja samopoczucie)



Temat: MIŁOŚĆ JEST ZŁA II - wpis białego sokoła
white.falcon napisała:

> lear napisał:
>
> > MIŁOŚĆ JEST ZŁA - bo szkodzi człowiekowi.
> > Miłość jest kulą u nogi, która krępuje ruchy;
> > Ludzki organizm próbuje się bronić, ale związki chemiczne swoja moc mają.
>
> Witam! Masz wolną wolę do takiego twierdzenia. A co z rewersem? CO JEST
DOBRE?

co jest DOBRE pytasz się mnie?
dobre jest życie bez miłości, gdyż ono gwarantuje poprawny obraz swiata
>
> > Tutaj rodzi się konflikt
> > - rzeczywistość
> > - rzeczywistość uczuć, (czyli zakłamana wizja świata)
>
> Dla większości ludzi istnieje rozdział tych dwóch rzeczy. I dlaczego
nazywasz t
> o
> konfliktem - wszak to działanie zbrojne, mające mało wspólnego z miłością?:-)
>

Miłość jest ślepa - znasz pewnie to powiedzenie, a miłość walczy z
rzeczywistością. Chce ją zastąpić swoimi chorymi wizjami.

>
> > Nie wiem, czemu, ale niemal wszyscy mażą, aby budować swój świat na
> > zafałszowanej wizji rzeczywistości. Przecież to jest nienormalne. Stare
> > porzekadło brzmi "Kłamstwo ma krótkie nogi", a jednak każdy liczy, że jemu
> się
> > powiedzie. Na jakiej podstawie tak twierdzi. Nie wiem, bo szczęśliwa miłoś
> ć
> > występuje tylko w literaturze i kinie, a w rzeczywistości tylko KREW POT i
> ŁZY.
>
> To jest potrosze działanie instynktowne. Ludzie mają w spadku po zwierzęcych
> przodkach instynkt stadny, gdyż tak było łatwiej przetrwać. A jako że stoją
na
> wyższym szczeblu ewolucji posiadają poczucie egoizmu i altruizmu - lubią
mieć i
>
> należeć.
> A dlaczego to wysuwasz stwierdzenie, że miłość jest zła, skoro - vide
ostatnie
> zdanie - nie znasz tego uczucia?:-)




Temat: literatura faktu na weekend :)))
literatura faktu na weekend :)))
"Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni
katolickiej i ujrzałam naklejkę na zderzak z napisem: "
ZATRAB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA".
Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie
wróciłam ze wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się
gromkie, wspólne modlitwy - więc kupiłam
naklejkę i założyłam na zderzak. Jak dobrze, że to zrobiłam
Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później!
Zatrzymałam się na czerwonych światłach na zatłoczonym
skrzyżowaniu i pogrążyłam się w myślach o Bogu i o tym, jaki
jest dobry... Nie zauważyłam, że światła się zmieniły. Jak to
dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrąbił,
nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha
Jezusa! Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak
oszalały, potem otworzył okno i krzyknął: " Na miłość boską!
Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!"
Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek! Potem
każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam
machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości
ludzi. Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z
nimi tę miłość! Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo
usłyszałam, jak krzyczał coś o "sunny beach". Ujrzałam innego
człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze
środkowym palcem uniesionym do góry.
Gdy zapytałam kolegę, siedzącego z tyłu, co to może znaczyć,
odpowiedział, że to chyba jest jakiś hawajski znak na
szczęście, czy coś takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo
z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i też pokazałam mu
hawajski znak na szczęście. Kolega wybuchnął śmiechem ... Nawet
się mu to chyba spodobało to religijne doświadczenie! Paru ludzi
było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z samochodów
i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się wspólnie
pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale
właśnie zobaczyłam, że mam zielone światła. Pomachałam więc do
wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym
zjechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, że tylko mój samochód
zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła - i poczułam
smutek, że muszę już opuścić tych ludzi, po okazaniu sobie
nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc okno i po raz
ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na szczęście, a
potem odjechałam. Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych
ludzi.




Temat: Nominacje do nagrody im J. Mackiewicza
hm Nobel Szymborskiej?
chyba miała szczęscie "czasowe" że razem z Leni R. w 1936 o socjalizmie z NSDAP
(SA) wierszyków nie nuciała?

Gość portalu: Niech napisał(a):

> Nagroda zostalan pomyslana jako przeciwwaga do literackiego Nobla. Dla
> myslacych - gromkie brawa!

Wisława Szymborska
AMU-DARIA

Wrócisz rzeko na dawne łożysko.
Pięciolatka dla szczęścia człowieka.
Człowiek w szczęście obróci wszystko.
Wielka tama bieg twój odmieni.
Na uradzaj pustynnej Turkmenii.
Na urodzaj pszeniczny i leśny.
Na ogrody w bujnej zieleni.
Na melodie nowych pieśni.

(...)

Nie znam mowy ludu Turkmenii -
myślę tylko, że słowo "Październik"
znaczy tyle co woda zródlana
pragnącemu z miłością podana.

Wiersz ukazał się w tomiku pt. "DLATEGO ŻYJEMY" w 1952 roku.

Wisława Szymborska
TEN DZIEŃ

(...)
Oto Partia - ludzkości wzrok.
Oto Partia - siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie.
Jego partia rozgarnia mrok

Wiersz ukazał się w tomiku pt. "PYTANIA ZADAWANE SOBIE" w 1954 roku.

Wisława Szymborska
WSTĘPUJĄCEMU DO PARTII

(...)
Pytania brzmią ostro,
ale tak właśnie trzeba,
bo wybrałeś życie komunisty
i przyszłość czeka
twoich zwycięstw.
Jeśli jak kamień w wodzie
będzie twe czuwanie,
gdy oczy zamiast widzieć
będą tylko patrzeć,
gdy wrząca miłość w chłodne
zmieni się sprzyjanie,
jeśli stopa przywyknie
do drogi najgładszej.

(...)

Partia. Należeć do niej,
z nią działać, z nią marzyć,
z nią w planach nieulękłych,
z nią w trosce bezsennej -
wierz mi, to najpiękniejsze,
co się może zdarzyć,
w czasie naszej młodości
- gwiazdy dwuramiennej.

Wiersz ukazał się w tomiku pt. "PYTANIA ZADAWANE SOBIE" w 1954 roku.




Temat: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej
"Magnificat" dla ukochanego
mulka napisała:

>[...] Czy macie swoje ulubione ''muzyczne'' utwory literackie ?
>
> Powieści , opowiadania, wiersze , w ktorych ''występują'' bardziej lub
> mniej znane utwory muzycznych klasyków ?
>
> mulka
>
> p.s. Cytaty mile widziane

Dawno niektórych utworów Balzaka nie miałam w ręku, ale ten wątek sprawił, że
sięgnęłam po kolejną książkę przywołaną muzycznymi wspomnieniami…

Znacie „Księżnę de Langeais”?

Jak ma wyznać miłość ukochanemu karmelitanka zamknięta w klasztorze o
najsurowszej regulę?
W tym wątku odpowiedź może być tylko jedna - za pomocą muzyki!
To „Mojżesz” Rossiniego, jeszcze „Magnificat” i „Te Deum” – utwory stworzone
na chwałę Boga stają się „płomienną symfonią miłości” jakże ziemskiej!

Przed pięcioma laty, w paryskich salonach nie mogli się porozumieć i nawzajem
sobie uwierzyć, więc ona wybrała klasztor – powolne samobójstwo. Dopiero
wtedy on zaczął szukać. Znalazł…, ale czy ona jeszcze kocha?

W klasztorze trwa uroczysta msza. Przy organach – ona, która podejrzewa, a
właściwie wie, że on słucha.
„Podczas ‘Magnificat’ organy dały odpowiedź, którą przyniosły mu drgające fale
powietrza. Dusza zakonnicy pomknęła ku niemu na skrzydłach nut w powodzi
rozkołysanych dźwięków.[…] Ten hymn radości […] stał się wyrazem serca niemal
przerażonego własnym szczęściem.”
Już wiedział – był wciąż kochany!
Na szczęście porwanie od dawna było przygotowane.

„Nagle na koniec zabrzmiały wysokie nuty i roztoczyły koncert chórów
anielskich, jakby oznajmiając straconemu, ale nie zapomnianemu kochankowi, że
zjednoczenie dwojga dusz nastąpi już tylko w niebie: wzruszająca nadzieja!”

Teraz i Wy już wiecie jak skończy się ta romantyczna historia.

Jeszcze tylko włączcie sobie „Mojżesza” albo „Małą mszę”, aby ta opowieść
przemówiła do Was, jak ongiś Balzak do mnie.

Arana




Temat: Poloniści: matura była zbyt łatwa
Poloniści: matura była zbyt łatwa
Zgodzę się z tymi, którzy twierdzą, że w "starym systemie" porównanie bohaterek
"Pana Tadeusza" pisało się w podstawówce. Tak było! Zgadzam się z tymi, którzy
mówią, że za dużo czasu marnuje się w liceach na niektóre dzieła... Pół roku
"Dziadów" w trzeciej klasie, pamiętam jak dziś.
A z innej beczki - jak się wypracowania maturalne kiedyś oceniało? Klucz do
myślenia to piramidalna bzdura, ale powiedzcie, czy wcześniej naprawdę lepiej
oceniano? Jeśli nauczyciel kogoś nie lubił, jeśli z założenia nie zgadzał się z
przedstawionym poglądem, jeśli sam był polonistycznym nielotem, to co stawiał?
Co mu się podobało, bo usprawiedliwiać się nie musiał. Brakuje w systemie
nauczania nie tylko chęci, czasu i programu, ale i ludzi, którzy wiedzę potrafią
przekazać i ocenić. To tak jak z krytyką literatury. Jednemu się podoba, innemu
NIE. Za moich czasów trzy polonistki oceniały maturę. Jeżeli jednej się nie
podobało, drugiej bardzo się podobało, a trzeciej było wszystko jedno, to
stawiały średnią ocenę, żeby nie można się było odwołać i żeby nikt tego nie
sprawdził(tylko skrajne oceny podlegały weryfikacji). No i delikwent lądował na
ustnym. Miał szczęście, jeśli w komisji była polonistka, której człowiek i jego
praca się podobały. Jeśli było odwrotnie, to sobie i koleżankom starała się
udowodnić, jakim matołem jesteś. To tylko przykład na to, jak beznadziejne jest
subiektywne ocenianie przez jedną lub dwie czy trzy osoby. Przytoczę temat
sprzed blisko 10 lat - "Pejzaż w literaturze i sztuce". Prawidłowa forma,
stylistyka, gramatyka czy ortografia to tylko połowa sukcesu. Przykładów,
zarówno z kanonu lektur (czyli obowiązkowych) oraz tych spoza kanonu
(teoretycznie lepiej punktowanych), można było przytoczyć setki. Co z tego!
Skoro wówczas można było nie trafić w gust pani polonistki, a dzisiaj można nie
trafić w klucz. W sumie na jedno wychodzi.
Na maturze z polskiego nie powinno się sprawdzać, czy rośnie nam nowy
Sienkiewicz, bo ten się sam obroni, a i sprawdzić tego nie sposób. Wątpię, czy
można zrobić test w wyobraźni. Zasób słownictwa, znajomość form (podań,
klarownych oświadczeń, wyjaśnień, listów) gramatyki, ortografii - dlaczego nie.
Tak samo w trakcie liceum. Warto spytać o zdanie, co uczeń sądzi, dlaczego coś
go interesuje bądź nie interesuje - ale niech myśli. Niech uzasadni. Wyjaśni,
skąd mu się bierze nienawiść do Potopu, a miłość do Tolkiena. Bez oskarżeń o
wywrotowe podejście. Niech nie wkuwa na pamięć, co ma myśleć, co ma mu się
podobać, jakich zestawów słów ma użyć, żeby zaliczyć przedmiot.
Utopijnie trochę chyba, co?



Temat: niezrozumiana przenosnia, dlatego pogardzana...
Tak sie tylko wtrącę, bo nic sie w pracy nie dzieje:)
Znajomość z Coelho zakończyłem po dwóch tekstach - By the River Piedra i The
Valkyries. Nie było to spowodowane banalnością tych tekstów, bo akurat banał w
literaturze zupełnie mi nie przeszkadza. Głłownym powodem niechęci do tej
twórczości jest dla mnie schematyzm tych ksiązek - czyli Jeden Mądry Człowiek
Który Odpowie Na Wszystkie Pytania - Pilar z piedry, Valhalla z Valkiri, który
to schemat, jak podejrzewam i wnioskuję z postów na temat pozostałych książek
Coelho, wystepuje także w innych jego dziełach.
Drugi powód, być może ważniejszy, to totalne zakłamanie tych ksiązek,
wynikające z naiwnego podejścia do swiata, sprowadzania życia do prostych
haseł:"There is no sin but lack of love"; "Love is a Trap.When it appears, we
see only its light, not its shadows"; "The moment we begin seek love, love
begins to seek us. And to save us." (i takich cytatów można powybierać setkami
z obu tych ksiazek.) Są to wszystko teksty nie wykraczające poza poziom
poradnika dla zdesperowanych kobiet w kolorowych pisemkach, czy wszelakich
propagandowo-religijnych tekstów, mających na celu zaprezentowanie maluczkim
idealistycznej wizji swiata, w której miłośc, dobro i empatia zwycięzą
wszystko. Być może, gdyby byłoby to pisane jakies dwieście lat temu,
potrafiłbym uwierzyć, że autor powaznie tak widzi swiat i chce się ta wizją
podzielić z innymi, ale sa to teksty powstałe pod koniec XX wieku, stulecia,
które jak żadne inne wyspecjalizowało się w udowadnianiu, że te wszystkie
wartości wymienione powyżej nie mają tak naprawdę zadnego znaczenia, że
najczęsciej słuzą tylko jako narzędzia manipulacji pewnymi grupami społecznymi,
które zachwycone tego typu chwytliwymi sloganami, łatwiejsze sa w kierowaniu. I
taką samą manipulacje widzę w tych tekstach - och napisze sobie, że świat jest
uroczy, ludzie błądzą ale generalnie są dobrzy, miłość jest lekiem na całe zło,
domieszam do tego ściepy z kilku różnych religii, by nikt wierzący nie posądził
mnie o areligijnośc i opchne to ludziom, którzy zmęczeni prawdziwym obrazem
świata, łykną tą bajeczkę. Przecież łatwiej nam wierzyć w to, że wszystko jest
ok, niż w ideę, że świat i ludzie to totalna katastrofa. Skutek - znamy,
miliony sprzedanych egzemplarzy, ludzie z łzami w oczach wpatrujący się w
kolejne karty, szczęśliwy wydawca, bogaty autor. Równanie, w którym prawdziwym
wynikiem jest bezgraniczny cynizm i żerowanie na naiwności ludzkiej.
Tak więc jeśli mam już czytać wspólczesną przypowieść (swoją droga gatunek jest
starszy niz Jezus i całe chrześcijaństwo) to wolę sięgnąc po Proces albo Zamek.
Pozdrowienia:)




Temat: Ile powiesci rocznie udaje wam sie przeczytac?
Ja też robię listy ;-)od 11 lat i stwierdzan, że to bardzo praktyczna rzecz.
Jak spamiętać kilka setek tytułów. A jak ktoś na forum pyta: prostytutka w
literaturze albo motyw śmierci w książkach to wyciągam notesik i mogę pomóc.
Ja mam jeszcze piękny brulion, w którym zapisuję cytaty, które mnie urzekły. To
niestety ;-) nie są pojedyncze zdania ale czasem pół strony więc jak się wkurzę
to kseruję kawałek książki (tak było z "Wilkiem stepowym") To dopiero odświeża
dawno czytaną pozycję. To coś w rodzaju pamiętnika bo od złotych myśli więcej
tam jest cytatów, które np. według mnie ilustrują moment w życiu, w którym się
znajduję.
Ze statystyką jest gorzej. Od 50-70 spadła mi w ostatnich latach do kilkunastu.
A to za sprawą dwóch małych pociech. Chociaż gdybym liczyła sobie książki,
które czytam dzieciom pobiłabym na głowę wszystkich. Moja córka to jak nic
będzie molem książkowym ;-) ale kupujemy jej i czytamy naprawdę dużo. Oboje z
1,5 rocznym bratem należą do biblioteki. I synek naśladuje siostrę. Np. córka
siada na stołeczku z książką, mały podbiega do biblioteczki coś sobie wyciąga i
też "czyta" Szczerze też muszę się przyznać, że gdyby nie internet czytałabym
znacznie więcej ;-)
Moja skromna lista 2004/2005:
1. Irving "Regulamin tłoczni win"
2. Hesse "Baśnie"
3. Eichelberg "Jak wychować szczęśliwe dziecko"
4. Silberg "Gry i zabawy z niemowlętami"
5. Eichelberg,Sosnowska, Samson "Dobra miłość"
6. Coelho "11 minut"
7. "Kiedy pozwolić, kiedy zabronić"
8. Gretkowska "Namiętnik"
9. "10 x miłość"
10. Niwiński "Ja"
11. Rice "Krzyk w niebiosa"
12. Hogg "Język dwulatka"
13. Christie "A mysterious Mr Quinn" (po ang.)
14. "Kwiatki Jana Pawła II"
Wiem, że wygląda to skromnie ale dopiero "przebudzam" się i rozkręcam po 1,5
rocznym skoncentrowaniu na nocnym karmieniu itp.
A jeszcze mam uwagę do tych, którzy tak wyśmiewają gdy ktoś wymienia blisko
setkę przeczytanych tytułów rocznie. Gdy czytałam ich 50-80 rocznie znacznie
lepiej pamiętałam treść niż teraz. To chyba po prostu kwestia wprawy i
rozgimnastykowania mózgu ;-)




Temat: HORROR-SCOPE (c) --- Czesc 5
HORROR-SCOPE (c) -- Sroda 10 listopada
Milego dnia, i milych dni wolnych tym, ktorych to dotyczy..

Ksiezyc w znaku Wagi, w pieknych ukladach z Jowiszem i z Wenus. Czas harmonii
oraz wielkich planow artystycznych.

BARAN (21 III - 20 IV): Raz w gore, raz w dol. Tak, niestety, bywa. Czytaj
Tomasza a` Kempis - to madrosc prawdziwa.

BYK (21 IV - 21 V): Swieza energia tetni i pulsuje, a w Twoim sercu cos sie
kumuluje!

BLIZNIETA (22 V - 21 VI): Zycie kulturalne i literackie - talent wybucha! Bum!
Debiut? Nagroda w konkursie?

RAK (22 VI - 22 VII): Do wiadomosci przyjmuj tylko dobre wiadomosci! Nie sluchaj
zenujacych plotek.

LEW (23 VII - 22 VIII): Slonce przynosi wiare i nadzieje - ono nas oczyszcza,
odradza, napelnia miloscia i odmladza.

PANNA (23 VIII - 22 IX): Protekcja. Coz bysmy bez niej poczeli? Ona nasza
otucha, matka, ona nas wybieli.

WAGA (23 IX - 22 X): Czas nadszedl, biznes ruszyl. Teraz szybko, odwaznie,
dynamicznie, radosnie - ku metamorfozie!

SKORPION (23 X - 21 XI): W kolejce do szczescia. A bilet wykupiles? Jak nie, to
co sie (za przeproszeniem) ryjesz?

STRZELEC (22 XI - 21 XII): Sila i blask... indywidualnosci. Cieplo i slodycz -
prawdziwej milosci.

KOZIOROZEC (22 XII - 20 I): Tango. Trzeba je czuc, trzeba sie spalic, stopic,
wtedy pojda iskry. I partner jest potrzebny - przede wszystkim...

WODNIK (21 I - 18 II): Zart, usmiech, zabawa, radosc... ciesz sie i rozbawiaj
otoczenie.

RYBY (19 II - 20 III): Ochroniarze wioza z banku stosowna walizke. Notariusz
dziwnie blady. Drzace dlonie skladaja podpisy. Zaczyna sie wielki skok. Na kase!

JAKUB CIECKIEWICZ




Temat: trzeci rok numerologiczny dla trójek?
witaj
wg. systemu preferowanego przez G.Lobos, weszłaś w rok własny o wibracji 3 -
Planeta Jowisz, przyporządkowana tej wibracji, zwana jest przez astrologów
planetą wielkiego szczęścia. Przed tobą rok sukcesu i czerpania zysków z twoich
wysiłków, ale pod warunkiem, że naczynie nie jest puste. Masz w tym czasie
również skłonność do przesady i rozrzutności, istnieje więc groźba, że możesz
roztrwonić zarówno zdobycze materialne, jak uczuciowe i intelektualne. Krótko
mówiąc — zmarnować dobre pomysły, kontakty towarzyskie, zaprzepaścić szansę.
Niewątpliwie jest to rok, w którym dojdzie do głosu twoja potrzeba wyrażenia
samego siebie. Możesz dokonać tego na każdym polu i w każdej dziedzinie —
zależnie od twoich predyspozycji. Możesz wyrazić siebie w kuchni jako gospodyni
domowa, w miłości albo na polu literatury, jeśli zajmujesz się pisaniem. Jesteś
w tym roku artystą we wszystkim, co robisz, a w każdym razie masz potrzebę, by
tak było. Wibracja liczby 3 oświetla cię jak blask reflektorów na scenie.
Czujesz się wybrany, wyjątkowy, popularny, ale równocześnie musisz bardzo
uważać na to, co mówisz i robisz — ta rola to twoja wielka szansa na sukces.

wg systemu jaki ja stosuję weszłaś w rok własny o wibracji 2 - W tym roku
znalazłeś się pod wpływem Księżyca, który świeci odbitym światłem słonecznym.
Przyszedł czas na nadanie formy twórczym zamysłom. Zwykle wymaga to współpracy
z innymi, dokonywania wyborów, rozwiewania wątpliwości. Możesz być w ciągu tego
roku niezdecydowany, zmienny, bardziej bierny niż zwykle. Stajesz się bardziej
pasywny, skoncentrowany raczej na drobiazgach niż rozległych działaniach,
podatny na wpływ z zewnątrz. Stwarzasz swój świat, dom dla ciała i duszy,
rozpoznajesz swoje potrzeby emocjonalne i... czasem się mylisz. W tym roku
najistotniejszym polem twojego działania są stosunki partnerskie — przyjaźń,
miłość, współpraca. Potrzebujesz ich jak tlenu, lecz równocześnie jesteś pełen
rezerwy. Bardzo wrażliwy i romantyczny, ale pełen wątpliwości i pytań wobec
samego siebie. Związki powstałe w tym R W. mogą okazać się nieco wymuszone,
narzucone przez okoliczności.

Sam jestem ciekaw, który system okaże się trafniejszy w twoim przypadku..

Pozdrawiam




Temat: ogromna prośba do P. Janusza
witaj
rok 2007 będzie dla ciebie rokiem własnym o wibracji 3 - Planeta Jowisz,
przyporządkowana tej wibracji, zwana jest przez astrologów planetą wielkiego
szczęścia. Przed tobą rok sukcesu i czerpania zysków z twoich wysiłków, ale pod
warunkiem, że naczynie nie jest puste. Masz w tym czasie również skłonność do
przesady i rozrzutności, istnieje więc groźba, że możesz roztrwonić zarówno
zdobycze materialne, jak uczuciowe i intelektualne. Krótko mówiąc — zmarnować
dobre pomysły, kontakty towarzyskie, zaprzepaścić szansę.
Niewątpliwie jest to rok, w którym dojdzie do głosu twoja potrzeba wyrażenia
samego siebie. Możesz dokonać tego na każdym polu i w każdej dziedzinie —
zależnie od twoich predyspozycji. Możesz wyrazić siebie w kuchni jako gospodyni
domowa, w miłości albo na polu literatury, jeśli zajmujesz się pisaniem. Jesteś
w tym roku artystą we wszystkim, co robisz, a w każdym razie masz potrzebę, by
tak było. Wibracja liczby 3 oświetla cię jak blask reflektorów na scenie.
Czujesz się wybrany, wyjątkowy, popularny, ale równocześnie musisz bardzo
uważać na to, co mówisz i robisz — ta rola to twoja wielka szansa na sukces.

maj 2007 będzie twoim miesiącem własnym o wibracji 8 - Niezależnie od tego, kim
jesteś i co robisz, w tym miesiącu wszystko będzie zależało od ciebie. Tematem
przewodnim tego okresu będą pieniądze, a testowany będzie twój stosunek do
wartości materialnych. Miesiąc No. 8 przyniesie ci satysfakcję finansową, która
może stanowić pokusę sięgnięcia po władzę, w sensie określonym okolicznościami
twojego życia. Możesz poczuć się szczególnie mocny jako ostoja rodziny,
wymagający jako wspólnik czy szef. Ta wibracja uczyni cię osobą dającą innym
poczucie bezpieczeństwa, więc twoje przywództwo będzie naturalne i akceptowane,
a jako podwładny możesz oczekiwać awansu. Jeśli nie jesteś dobrze zestrojony z
wibracją „ósemki", uważaj, by poczucie mocy nie zawróciło ci w głowie. Miesiąc
ten jest dobrym okresem do uporządkowania spraw materialnych, dokonania
poważnych operacji finansowych, inwestowania, zakupu akcji. Miesiąc ten może ci
też uświadomić, że poczucie bezpieczeństwa budowane na wartościach materialnych
jest bardzo kruche...

Jak widzisz, okres o który pytasz jest bardzo pozytywny, ale już dziś zacznij
do niego się przygotowywać i pracować a zbierzesz obfite plony!!

Pozdrawiam i życzę szczęścia!!




Temat: "Barwy lata" Luanne Rice
"Barwy lata" Luanne Rice
Odrobina anielskiej pomocy

Czasem zwyczajnie, nawet osobnik o dość ugruntowanych poglądach literackich,
pragnie czegoś innego. Właśnie tym "czymś innym" stała się dla mnie ta książka
Luanne Rice. Z jednej strony niby zwyczajna, romantyczna, a przez to i kobieca
opowieść, która jednak wczepiła się pazurami w moją duszę i postanowiła nie
puścić.

A wszystko zaczyna się od May i jej córki Kylie, sześciolatki, która ma dar
widzenia aniołów. Ale nie tylko. Dziewczynkę nawiedzają wszelkie duchy,
przyciagają ją do siebie postacie zmarłych, które pragną być na nowo
odnalezione. Tak jak teraz, w samolocie. Przy fotelu tamtego mężczyzny widzi
aniołka. Jego zmarłą córeczkę, widzi i jednocześnie wie, że nie tylko ten
mężczyzna zostanie jej tatusiem, ale przede wszystkim ocali im życie. To
własnie Kylie połączy hokeistę Martina i May, współwłaścicielkę "Weselnej
Gospody". Kobietę samotną, która potrafi spełniać ślubne marzenia... innych.
Niestety ich cudowny ślub, to dopiero początek problemów.

"Barwy lata", to opowieść o docieraniu się w miłości. O pragnieniu szczęścia,
które jednak hamują niewyjaśnione tajemnice. O nienawiści, którą trudno
wykopać ze swojego serca i przebaczeniu, które im jest się starszym, tym jest
dziwnie trudniejsze. Ale przede wszystkim to baśń o magicznej miłości, która
przecież musi się skończyć dobrze, bo przecież bajki już takie są. Muszą
kończyć się dobrze.

"Barwy lata" nie tylko z powodu tytułu, są dobre na rozpoczynające się właśnie
wakacje. Też dlatego, że to zwyczajnie dobra książka, o wszelakich uczuciach,
które często psują nam widzenie świata, uczuciach przecież nie obcych żadnemu
z nas. Ale też i o tym, jak sobie radzić, gdy serce wiedzie nas w jedną, a
oczy w drugą stronę. Kogo lepiej słuchać? Przeczytajcie. Książka zresztą
niedroga, lekka, do plecaka idealna, wydawnictwo Książnica.



Temat: Wyższość Talmudu nad Biblią żydo-chrześcijańską
Gość portalu: marcin napisał(a):

> W zasadzie Talmud jest komentarzem do pierwszej części Biblii ale ma też
> trochę wartościowych działów pobocznych
>
> Biblia rozumiana jest jako Nowy Testament, bo Stary jest przez większość
> chrześcijan traktowany jako wstrętny żydo-osad na "słowie-pańskim"
>
> (Pomimo iż znany skądinąd Jezus modlił się na krzyżu Psalmem 137: o
> odzyskanie przez Izrael niepodległości)
>
>
>
> **Talmud nakazuje Żydom edukację i bycie wiernym Bogu
> **Talmud nakazuje miłość Żyda do drugiego Żyda i solidarność
> **Talmud nakazuje dążenie do bogactwa, bo Bóg raduje się kiedy jego Naród
> Wybrany jest bogaty zadowolony i wpływowy
>
>
> i wszystkie te założenia się spełniają
>
>
>
>
> **Biblia nakazuje miłość bliźniego swego i widać zajebiście jak to działa w
> świecie chrześcijańskim
> **Biblia nakazuje skromość i uczciwość, które sa łamane przez chrześcijan
> nieustannie; Żydzi chociaż kręcą z polecenia Boga
> **Biblia obiecuje bogactwo i szczęście po śmierci wobec czego chrześcijanie
> opierdalają się na Ziemi i mieszkają w slamsach
> **Biblia mówi o równości wszystkich ludzi, przez co narzuca ludziom od
> młodości socjalizm
>
>
>
>
>
> jednym słowem:
> Talmud daje wskazówki które Żydzi stosują w praktyce i dobrze na tym wychodzą
>
>
> Biblia daje wskazówki które doprowadziłyby nawet inteligentnego człowieka do
> bamkructwa i ew. śmierci ("nadstaw drugi policzek") także do załamania
> nerwowego, dlatego nikt tych wskazówek nie słucha.
>
>
>
>
> stąd wyższość Talmudu nad Nowym Testamentem
>
>
> porównałem te 2 fikcje-literackie bo oba są poniekąd uzupełnieniem zbioru
> legend i podań pt. "Prawo" autora: żydowski autor zbiorowy

wyzszosc fikcji nad fikcja ?? ok porownuj dalej powodzenia




Temat: Wyższość Talmudu nad Biblią żydo-chrześcijańską
Wyższość Talmudu nad Biblią żydo-chrześcijańską
W zasadzie Talmud jest komentarzem do pierwszej części Biblii ale ma też
trochę wartościowych działów pobocznych

Biblia rozumiana jest jako Nowy Testament, bo Stary jest przez większość
chrześcijan traktowany jako wstrętny żydo-osad na "słowie-pańskim"

(Pomimo iż znany skądinąd Jezus modlił się na krzyżu Psalmem 137: o
odzyskanie przez Izrael niepodległości)

**Talmud nakazuje Żydom edukację i bycie wiernym Bogu
**Talmud nakazuje miłość Żyda do drugiego Żyda i solidarność
**Talmud nakazuje dążenie do bogactwa, bo Bóg raduje się kiedy jego Naród
Wybrany jest bogaty zadowolony i wpływowy

i wszystkie te założenia się spełniają

**Biblia nakazuje miłość bliźniego swego i widać zajebiście jak to działa w
świecie chrześcijańskim
**Biblia nakazuje skromość i uczciwość, które sa łamane przez chrześcijan
nieustannie; Żydzi chociaż kręcą z polecenia Boga
**Biblia obiecuje bogactwo i szczęście po śmierci wobec czego chrześcijanie
opierdalają się na Ziemi i mieszkają w slamsach
**Biblia mówi o równości wszystkich ludzi, przez co narzuca ludziom od
młodości socjalizm

jednym słowem:
Talmud daje wskazówki które Żydzi stosują w praktyce i dobrze na tym wychodzą

Biblia daje wskazówki które doprowadziłyby nawet inteligentnego człowieka do
bamkructwa i ew. śmierci ("nadstaw drugi policzek") także do załamania
nerwowego, dlatego nikt tych wskazówek nie słucha.

stąd wyższość Talmudu nad Nowym Testamentem

porównałem te 2 fikcje-literackie bo oba są poniekąd uzupełnieniem zbioru
legend i podań pt. "Prawo" autora: żydowski autor zbiorowy




Temat: Wyższość Talmudu nad Biblią żydo-chrześcijańską
Ave,
tak, nie ulega wątpliwości, że dla żydów Talmud jest wygodniejszy.
T.

Gość portalu: marcin napisał(a):

> W zasadzie Talmud jest komentarzem do pierwszej części Biblii ale ma też
> trochę wartościowych działów pobocznych
>
> Biblia rozumiana jest jako Nowy Testament, bo Stary jest przez większość
> chrześcijan traktowany jako wstrętny żydo-osad na "słowie-pańskim"
>
> (Pomimo iż znany skądinąd Jezus modlił się na krzyżu Psalmem 137: o
> odzyskanie przez Izrael niepodległości)
>
>
>
> **Talmud nakazuje Żydom edukację i bycie wiernym Bogu
> **Talmud nakazuje miłość Żyda do drugiego Żyda i solidarność
> **Talmud nakazuje dążenie do bogactwa, bo Bóg raduje się kiedy jego Naród
> Wybrany jest bogaty zadowolony i wpływowy
>
>
> i wszystkie te założenia się spełniają
>
>
>
>
> **Biblia nakazuje miłość bliźniego swego i widać zajebiście jak to działa w
> świecie chrześcijańskim
> **Biblia nakazuje skromość i uczciwość, które sa łamane przez chrześcijan
> nieustannie; Żydzi chociaż kręcą z polecenia Boga
> **Biblia obiecuje bogactwo i szczęście po śmierci wobec czego chrześcijanie
> opierdalają się na Ziemi i mieszkają w slamsach
> **Biblia mówi o równości wszystkich ludzi, przez co narzuca ludziom od
> młodości socjalizm
>
>
>
>
>
> jednym słowem:
> Talmud daje wskazówki które Żydzi stosują w praktyce i dobrze na tym wychodzą
>
>
> Biblia daje wskazówki które doprowadziłyby nawet inteligentnego człowieka do
> bamkructwa i ew. śmierci ("nadstaw drugi policzek") także do załamania
> nerwowego, dlatego nikt tych wskazówek nie słucha.
>
>
>
>
> stąd wyższość Talmudu nad Nowym Testamentem
>
>
> porównałem te 2 fikcje-literackie bo oba są poniekąd uzupełnieniem zbioru
> legend i podań pt. "Prawo" autora: żydowski autor zbiorowy




Temat: Wyższość Talmudu nad Biblią żydo-chrześcijańską
zasady naczelne religii
Ave,
N. Testamentu: kochaj bliźniego swego jak siebie samego
Talmudu: oszukuj i krzywdź gojów, wspieraj żydów!
T.

Gość portalu: marcin napisał(a):

> W zasadzie Talmud jest komentarzem do pierwszej części Biblii ale ma też
> trochę wartościowych działów pobocznych
>
> Biblia rozumiana jest jako Nowy Testament, bo Stary jest przez większość
> chrześcijan traktowany jako wstrętny żydo-osad na "słowie-pańskim"
>
> (Pomimo iż znany skądinąd Jezus modlił się na krzyżu Psalmem 137: o
> odzyskanie przez Izrael niepodległości)
>
>
>
> **Talmud nakazuje Żydom edukację i bycie wiernym Bogu
> **Talmud nakazuje miłość Żyda do drugiego Żyda i solidarność
> **Talmud nakazuje dążenie do bogactwa, bo Bóg raduje się kiedy jego Naród
> Wybrany jest bogaty zadowolony i wpływowy
>
>
> i wszystkie te założenia się spełniają
>
>
>
>
> **Biblia nakazuje miłość bliźniego swego i widać zajebiście jak to działa w
> świecie chrześcijańskim
> **Biblia nakazuje skromość i uczciwość, które sa łamane przez chrześcijan
> nieustannie; Żydzi chociaż kręcą z polecenia Boga
> **Biblia obiecuje bogactwo i szczęście po śmierci wobec czego chrześcijanie
> opierdalają się na Ziemi i mieszkają w slamsach
> **Biblia mówi o równości wszystkich ludzi, przez co narzuca ludziom od
> młodości socjalizm
>
>
>
>
>
> jednym słowem:
> Talmud daje wskazówki które Żydzi stosują w praktyce i dobrze na tym wychodzą
>
>
> Biblia daje wskazówki które doprowadziłyby nawet inteligentnego człowieka do
> bamkructwa i ew. śmierci ("nadstaw drugi policzek") także do załamania
> nerwowego, dlatego nikt tych wskazówek nie słucha.
>
>
>
>
> stąd wyższość Talmudu nad Nowym Testamentem
>
>
> porównałem te 2 fikcje-literackie bo oba są poniekąd uzupełnieniem zbioru
> legend i podań pt. "Prawo" autora: żydowski autor zbiorowy




Temat: o pragnieniu mężczyzny bycia kobietą
o pragnieniu mężczyzny bycia kobietą
cytuję E.Fromm'a z "miłość płeć i matriarchat"

Literatura psychoanalityczna zajmuje się problemem "o pragnieniu mężczyzny
by być kobietą. Wprawdzie Freud zupełnie naturalnie zakłada, że podstawowym
rysem psychiki kobiecej jest pragnienie, by być mężczyzną, ale wielu
psychoanalityków rozpoznało właśnie u mężczyzn obecność pragnienia, by być
kobietą, którego geneze rozmaicie wyjaśniali(...)"
i tu następuje szereg przyczyn i wniosków.. ale mi nie o to chodzzi. piszę o
tym (i z góry przepraszam jesli wątek był poruszany) ZE ZDUMIENIEM.
zastanawiam się, dlaczegóż tak wiele słyszy sie jak to niby kobieta zazdrości
facetowi członka, pozycji społ itd, a tu nagle okazuje się że i są głosy
(pewnie nie różniące się ilościowo)opowiadające się za sytuacją odwrotną.
załącza mi się teraz obawa że takich sytuacji może być i więcej. jaki
wniosek? otóż wiele ludzi nasłuchając sięe prawd objawionych o wielu
różnicach pomiędzy kobietą a mężczyzną z naciskiem na korzyść i wygraną
mężczyzny mówi sobie, ze coś w tym musi być skoro tak wiele sie o tym słyszy.
i oczywistym jest, że nie p[omyśli o możliwości istnienia też głosów
świadczących o sytuacji odwrotnej.
wiecie- ja jestem feministką, różnych argumentów się imam by czasem przekonać
kogoś, czasem nic nie robię bo bardzo wierzę w sibie itd ale o tym nie
myślałam. moge tylko na usprawiedliwienie swoje dodać , że argument typu
wydaje mi sie bez żadnych racjonalnych dowodów dla mnie nie istnieje. ale
teraz mam już pewność. i to jest ochydne jak "niektórzy" mężczyźni boją się
że w niektórych sprawach mogą przegrać z "niektórymi" kobietami i chwytają
sie tworzenia rzeczywistości, która umożliwi im zatajenie potencjalnej
porażki. błeeeeeee
na szczęście przyszły czasy aby powoli to wszystko odkręcać.....

wesołych świąt!!



Temat: Jak rozszerzona? Kto pisal 2 TEMAT???
- wstęp o wojnie i jej popularności w literaturze
- nakreślenie sytuacji zawartej w opowiadaniu
- przedstawienie miejsca akcji, trzyosobowej rodziny
- ilustracja zabawy jako przygotowania na ewentualne zaistnienie możliwości
nakreślonej w scenie sytuacji
- dziecko jako odtwórca głównej roli w "zabawie". Od niego zależy życie ojca,
dziecko kochające rodziców, zwłaszcza ojca (o czym świadczy trud z jakim musi
powiedzieć, iż nie żyje)
- warunki wojny sprawiają, iż dzieci muszą szybciej dorastać
- ojciec nieco oschły, apatyczny
- matka kochająca dziecko, doceniająca jego starania
- relacje między rodziną są powściągliwe, pełne niepokoju
- miłość w czasach wojny jest trudna
- rodzina wielokrotnie zmienia miejsce zamieszkania z racji prześladowań
- żyje w przestrachu, ciągłej ucieczce, niepewności
- próbuje wykorzystać każdy sposób na ocalenie, angażując swoje dziecko - >
nawiązanie do rozpaczliwych prób pozostania przy życiu Żydów z "Zdążyć przed
Panem Bogiem"
- pytanie czy rodzina miała szansę przeżyć -> stwierdzenie, iż czas wojny to
okres niepokoju, gdzie przezycie gwarantuje szczęście bądź jego brak
- analiza: narrator trzecioosobowy
- sytuacja "od wewnatrz"
- stopniowy rozwój akcji
- opisana sytuacja jest tytułową "zabawą w klucz"
- zabawa z punktu widzenia zachowania: jakby przedstawienie teatralne, gdzie
dziecko odgrywa swoją rolę
- ukazanie, że w czasie wojny, mimo, iż poprzez słowa, trzeba było uśmiercić
członka własnej rodziny
- odniesienie do realiów życia żydowskiej rodziny poprzez wzgląd na pochodzenie
autorki
W zasadzie to chyba tyle. Mogłam napisać więcej, ale zeżarł mnie stres...
Kurcze... To był prosty temat, a ja go trochę skopałam...



Temat: Kim jesteście? Kim jesteśmy? :)
Ciekawy pomysł, zaraz trochę mniej interesujące parę zdań o mojej skromnej
osobie ;). A korzystając z okazji: może by zrobić stronę studentów MISH-a z
całej Polski? Coś o nas, wymiana doświadczeń, opinie o przedmiotach na różnych
uczelniach, różnice pomiędzy poszczególnymi uniwersytetami...

A jeśli chodzi o mnie... Zacznę od końca: dlaczego wybrałam ten kierunek?
Podobało mi się indywidualne podejście i możliwość rozwijania swoich
zainteresowań, dobierania przedmiotów zgodnie z nimi. Wcześniej chciałam
studiować filologię polską, ale interesuje mnie również tyle innych rzeczy...

Słucham różnej muzyki, nie mam ulubionych wykonawców czy zespołów. Kiedyś
lubiłam bardzo muzykę poważną, teraz raczej słucham muzyki popularnej, głównie
pop i rock (Sarah Connor, Dido, Nickelback, Perfect, Bajm, Myslovitz i masa
innych, ale nie jestem typem fana, który zbiera informacje o zespołach czy
choćby gromadzi ich kasety... najczęściej po prostu przygrywa u mnie radyjko).
Czytam... dla rozrywki ostatnio kryminały Joanny Chmielewskiej - odkryłam ją
stosunkowo niedawno. Poza tym "Złoty pelikan" Chwina, "W ogrodzie pamięci"
Olczak-Ronikier, "Adieu" Grzegorczyka. Staram się być "na bieżąco", co
wychodzi mi raczej średnio z powodu braku czasu i pieniędzy - wiadomo, ile
potrzeba szczęścia, by upolować jakąś nowość w bibliotece :(. Interesuję się
literaturą, historią języka polskiego, fascynują mnie różnice językowe, np. w
gramatyce (ale tu moja wiedza jest naprawdę niewielka), ciekawią mnie różne
kultury, kraje, różnice w obyczajach, a zwłaszcza wzajemne stereotypy narodowe
(jak nas postrzegają inni itd.), lubię psychologię społeczną, socjologię,
historię starożytną i już mniej humanistycznie - astronomię, fizykę (dawne
miłości :)), zadania logiczne. Uwielbiam uczyć się języków obcych, choć moje
osiągnięcia w tej dziedzinie są nader skromne ;). Największa pasja?
Dziennikarstwo. Najbardziej lubię felietony, recenzje, ale od artykułów
informacyjnych też nie stronię. W przyszłości chciałabym być właśnie
dziennikarką. Na razie tworzę stronę internetową (www.tv.pl - hehe,
zapraszam:)) i magazyn AMTV (www.tv.pl ;)), piszę też do magazynu "Strefa WWW"
(kącik na płycie "CD-Action", współpracowałam z lokalnym tygodnikiem,
redagowałam gazetkę szkolną, debiutowałam w prasie o trochę szerszym
zasięgu ;) - na łamach "CD-Action".

Pozdrowienia!

Tawi



Temat: Jestem bardzo dumna z Gdyni:)))
Antoni Kasztelan i inni
fresca napisała:

> Ja tak z innej gruszki.
> Przeczytałam dzisiaj (szósta rano w skm ;) bardzo ciekawy artykuł w GW
> Magazynie o Antonim Kasztelanie. Rodowita Gdynianka jestem a pierwszy raz
> slysze to nazwisko. Windygo, czy istnieje jakikolwiek slad w Gdyni ze owa
> postac u nas mieszkała?
> Pozdrawiam:)

Fresco!
W ostatnich dniach wyszla najnowsza ksiazka Malgosi Sokolowskiej i Wieslawy
Kwiatkowskiej pt. "Gdynskie cmentarze - o twórcach miasta, portu i floty". To
wspaniala lektura, zwlaszcza dla gdynian. 350 biogramów ludzi ktorzy leza na
gdynskich cmentarzach - zasluzonych, ktorzy maja zapomniane lub tylko
symboliczne mogily i tych nieslawnej, niestety, pamieci, choc leza w alejach
zasluzonych...
Jednym z bohaterow tej ksiazki jest tez Antoni Kasztelan - czlowiek wspanialy -
kapitan marynarki, powstaniec wielkopolski, szef kontrwywiadu dowodztwa floty,
obronca Helu, wbrew wszelkim miedzynarodowym konwencjom - uwieziony przez
gestapo i zgilotynowany w Krolewcu ( to cytat z ksiazki).
Antoni Kasztelan ma na cmentarzu witominskim symboliczny grob, bo jego miejsce
spoczynku jest nieznane.
Od 1991 r w Gdyni jest na Pogorzu ulica, nazwana imieniem Antoniego Kasztelana.

Polecam Ci lekture tej ksiazki - z pewnoscia znajdziesz w niej wielu ludzi, o
ktorych zyciu dotychczas wiedzialas malo lub nic, tak jak ja. Moze znajdziesz
znajomych, kogos z rodziny, przyjaciol, tak jak ja...mego ojca i chrzestnego
tate:)))
Autorki wykonaly swietna robote. Jest w tej ksziazce milosc do Gdyni,
fascynujace zyciorysy, ktorych nie powstydzilby sie niejeden z literackich
bohaterow.
Po tej lekturze jestem z Gdyni a raczej z tego, ze mam szczescie w niej
mieszkac -




Temat: ciagla kontrola wszystkiego...
ciagla kontrola wszystkiego...
WItam,

Od ponad roku mieszkam z dala od matki alkoholiczki. Ona przestala pic, robi to sporadycznie. Jestem spokojna, minelo uczucie leku przed dzwonkiem telefonu (telefon od matki oznaczal, ze cos juz "przyjela"), przed powrotem do domu czy pozostawieniem jej samej (gdy mieszkalam z moja mama, to praktycznie nie wychodzilam, tylko wtedy, gdy ona byla w pracy). Zyje z moim narzeczonym, wydaje mi sie, ze jestem szczesliwa, tylko ... tak naprawde nigdy nie bede w pelni normalnie funkcjonowac. Tak jak mowi sie powszechnie o DDA - mam w sobie wewnetrzne dziecko,ktore powinnam sie uczyc szanowac, dazyc miloscia, byc lagodna ale i stanowcza. Nie umiem szanowac siebie, czesto podkreslam jak beznadziejna osoba jestem. Najgorsza jest jednak potrzeba ciaglej kontroli wszystkiego wokol mnie. matkuje" swojemu narzeczonemu. Przeszkadza mu to, ale wie, ze jestem DDA. Wspolnie przerabialismy kilka pozycji w literaturze dotyczacych problemu DDA. Gdy cos nie idzie po mojej mysli, denerwuje sie. Ubrania w safie msuza wisiec rowno, kazda rzecz ustawiona jest wedle mojego widzi misie, ma byc czysto i porzadnie. Stalam sie pedantka, zloszcze sie, gdy widze choc odrobine chaosu. Dochodzi miedzy mna i moim mezczyzna do klotni, wlasnie o to chroniczne porzadkowanie. To tylko jedna z wielu cech, jakie objawily sie po przeprowadzce. Mialam rowniez problem z odzywianiem, teraz przeszlo. Dokuczalo mi to, zamierzalam isc na terapie, ale nic z tego nie wyszlo. Szkoda. Wiem, ze to byc moze oznaka mojej slabosci, ale terapia to dla mnie odegly watek. Wlasciwie nie mam czasu w niej uczestniczyc. Tylko wymowki, prawda? Tak naprawde, terapia dla DDA cholernie mnie przeraza. Wstydze sie. I tyle.
Ale wrocmy do tematu, Jak sobie radzicie z ciagla kontrola, panowaniem nad wszystkim, ze wszystko musi isc po waszej mysli, a jesli nie to sie denerwujecie? No i jeszcze jedno- pragne choc odrobine pewnosci siebie. Jestem taka mdla jak rozgotowana zupa. Czuje sie bezosobowo, nie umiem wyrazac wlasnego zdania, tylko dostosowuje sie czesto do innych. Dlaczego? Aby byc lubiana, aby wszystko szlo gladko. To bez sensu.




Strona 1 z 3 • Zostało wyszukane 80 wyników • 1, 2, 3
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates